Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Być jak Pan Samochodzik
Autor Wiadomość
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8412
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-24, 09:49   

irycki napisał/a:
My nocowaliśmy kiedyś "na dziko" niedaleko Markowych Szczawin. W nocy obudziliśmy się, bo coś łaziło w pobliżu, nawet parę razy dotknęło namiotu. Potem sobie poszło.

Rano w schronisku pracownicy pomstowali, że "znowu ten cholerny niedźwiedź do śmietników się dobrał!"

Dobrze, że nie wiedzieliśmy w nocy, że tu bywa niedźwiedź...


Aż mi ciarki przeszły...
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8412
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-24, 09:50   

TomaszK napisał/a:
Ale to i ja się pochwalę. Miałem wczoraj kolejne zajęcia z 13-latkami z Uniwersytetu Dzieci.


Brawo, Tomaszku!
Zazdroszczę dzieciakom z Krakowa :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-04-24, 10:23   

Tak jak już kiedyś wspominałem. Mój szczyt ekstrawagancji to nocleg (a właściwie noclegi) z tatą w samochodzie marki wartburg 353 W podczas naszej mazurskiej eskapady. :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4075
Wysłany: 2017-04-24, 11:56   

johny napisał/a:
Mój szczyt ekstrawagancji to nocleg (a właściwie noclegi) z tatą w samochodzie marki wartburg 353


To ja jednak jestem bardziej miejskim zwierzęciem. Nocowałem na Victoria Station w Londynie, na Milano Centrale i na lotnisku w Doha. Odsypiałem zarwaną noc w Hyde Parku i w Victoria Tower Gardens (obok budynków Parlamentu w Londynie) oraz w Zamku Sforzów w Mediolanie. Najbardziej ekstremalnym noclegiem miejskim był przedsionek kina w Brukseli. A w wakacje udało mi się spać na zapleczu obozowego namiotu (takiego wojskowego) w ośrodku, w którym nie byłem gościem ale namiot był pusty :-) oraz... przykryty nadmuchanym pontonem na plaży.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-04-24, 12:07   

PawelK napisał/a:
A w wakacje udało mi się spać na zapleczu obozowego namiotu (takiego wojskowego) w ośrodku, w którym nie byłem gościem ale namiot był pusty oraz... przykryty nadmuchanym pontonem na plaży.

Weź coś więcej napisz o tym, fajne historie!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Milady
Przygodomaniak



Wiek: 28
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1371
Skąd: Bezludna Wyspa
Wysłany: 2017-04-25, 09:36   

Nemsta napisał/a:
Jeśli chcecie wspominać to zakładajcie osobny wątek, aby tylko nie było to na kilka postów, bo to mija się z celem. Mnie nie przeszkadza, że sobie ktoś powspomina wypady w las sprzed lat.


A no spoko. :-) To już jak chcecie. Ja niestety pod namiot zaczęłam jeździć dość późno i raczej takich historii z chęcią posłucham niż opowiem (chyba, że nocleg na Czarcim to mogę :-D ).
_________________
Lubimy towarzystwo, ale nie mo?emy znie?? ludzi ca?y czas ko?o siebie. Wi?c gdzie? si? gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diab?y.

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4075
Wysłany: 2017-04-25, 09:42   

Milady napisał/a:

A no spoko. :-) To już jak chcecie.


Milady, masz zgodę licencjodawcy i uprawnienia to przerzucaj :-)
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2017-04-25, 10:02   

PawelK napisał/a:
Milady napisał/a:

A no spoko. :-) To już jak chcecie.


Milady, masz zgodę licencjodawcy i uprawnienia to przerzucaj :-)

Dokładnie. Ja dodam tylko słowami majora Wołczyka do porucznika Borewicza: "za coś tu pieniądze bierzesz" wiec działaj. :-D
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-04-25, 10:07   

Czesio1 napisał/a:
Ja dodam tylko słowami majora Wołczyka do porucznika Borewicza: "za coś tu pieniądze bierzesz" wiec działaj.

:-D :-D :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Milady
Przygodomaniak



Wiek: 28
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1371
Skąd: Bezludna Wyspa
Wysłany: 2017-04-25, 10:16   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:
Milady napisał/a:

A no spoko. :-) To już jak chcecie.


Milady, masz zgodę licencjodawcy i uprawnienia to przerzucaj :-)

Dokładnie. Ja dodam tylko słowami majora Wołczyka do porucznika Borewicza: "za coś tu pieniądze bierzesz" wiec działaj. :-D


Proszę bardzo, na PW podam Ci konto do przelania premii. :-P
_________________
Lubimy towarzystwo, ale nie mo?emy znie?? ludzi ca?y czas ko?o siebie. Wi?c gdzie? si? gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diab?y.

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2017-04-25, 10:18   

Milady napisał/a:

Proszę bardzo, na PW podam Ci konto do przelania premii. :-P

No patrz, to gdzie ja comiesięczny haracz przelewam?? :027:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Milady
Przygodomaniak



Wiek: 28
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1371
Skąd: Bezludna Wyspa
Wysłany: 2017-04-25, 10:28   

Czesio1 napisał/a:
No patrz, to gdzie ja comiesięczny haracz przelewam?? :027:


Chyba robisz przelew własny. :-D :-P
_________________
Lubimy towarzystwo, ale nie mo?emy znie?? ludzi ca?y czas ko?o siebie. Wi?c gdzie? si? gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diab?y.

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2017-04-25, 10:38   

Milady napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
No patrz, to gdzie ja comiesięczny haracz przelewam?? :027:


Chyba robisz przelew własny. :-D :-P

Zlecenie stałe jest ustawione na wyjście :-P
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
oldmalarz
Głodny przygód
artysta malarz



Wiek: 49
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 344
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2017-04-26, 11:48   

ja pod namiotami nocowałem niezliczoną ilosć razy od 87 do 89 praktycznie co dwa trzy tygodnie przez trzy lata.. nalezałem do starszocharcerskiej druzyny ..wdsh MORRO gdzie co dwatygodnie jeżdziło sie na różne podnamiotowe polówki rds'y zloty rajdy itp szczególnie interesyjace były nocne biegi na orietacje które uwielbiałem kompas mapa latarka i z 5 - 10 kilometrów w głąb lasu.. jak sie wyskoczyło w trase o 10 w nocy to czasami dopiero powrót był nad ranem ... tam pokochałem wieczorne gitarowania przy ognisku...
z najdłłuższych to obóz wedrowny bieszczady 87 dwa tygodnie pod namiotem non top
bieszczady 88 tak samo i zlot na polach grunwaldu 88 dwa tygodnie non top pod namiotem wojskowym..
czas zrobił za mnie innego człowieka ale kiedys byłem "łazikiem" i harcerzem . moro nóż i plecak to było moje zamiłowanie...

morro3.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 566.55 KB

Ostatnio zmieniony przez oldmalarz 2017-04-26, 12:07, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4075
Wysłany: 2017-04-26, 12:32   

Ja pierwszy raz wyjechałem samodzielnie (z kolegami z podwórka) pod namiot gdy miałem 15 lat. Wcześniej przez dwa tygodnie pracowałem u badylarza podwiązując goździki, żeby zarobić na wyjazd.
Wpierw był pociąg cały dzień przez Ełk dokądś, później PKS a później jeszcze kilka kilometrów na piechotę do Sztynortu. Teraz to jest skomercjalizowana baza dla żeglarzy, wtedy rudery i ruiny, a namiot można było rozbić gdzie się chciało. Niewiele więcej pamiętam :-)
Sztynort i okoliczne miejscowości pamiętam lepiej bo przez lata jeździłem na obozy z Pałacu Młodzieży do Pieczarek, które leżą nad tym samym jeziorem - Darginem. Obozy były dobrze zorganizowane bo i baza była dobra - między innymi mieliśmy tam kajaki i żaglówki, więc w drugim tygodniu obozu często była grana trasa kajakiem do Sztynortu. Z krótszych tras pływaliśmy na wysepkę (nazywa się Poganckie Kępy ale wtedy chyba nie znałem tej nazwy) albo na poligon na południowym brzegu jeziora.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
oldmalarz
Głodny przygód
artysta malarz



Wiek: 49
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 344
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2017-04-26, 13:41   

PawelK napisał/a:
, a namiot można było rozbić gdzie się chciało..


WŁAŚNIE !i też to tak pamietam... i to sprzyjało biwakom nie to co teraz ..
co drugi grał na gitarze ..a teraz.. ten klimat minął .. i młodzi nawet nie znają tego czaru
smaku tej przygody... idąc na szlaku w zeszłym roku gromada młodych "turystów" przechodzaca koło mnie zamiast podziwiac..połoniny sycić sie szlakiem ,górami, wzrok swoj wlepiali w smatrfony przy dźwiekach muzyki z tychże telefonów..upomnienia pana nauczyciela raczej nieskutkowały .. podejrzewam ze Pan samochodzik również dostał by białej gorączki..co zresztą juz opisywał lata temu ..a w dzisiejszych czasach ..chyba by dostał zawału...
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4075
Wysłany: 2017-04-26, 14:03   

Kolejny wyjazd, ten o którym wspominałem wcześniej to wyjazd rok później właśnie do Pieczarek. Stwierdziłem, że sam obóz to za mało i po obozie, znów z kumplami z podwórka, pojechaliśmy nad Dargin. Pociąg do Giżycka, PKS do Pieczarek i spacer nad jezioro. W tym czasie funkcjonowały obok ośrodka dwa pola namiotowe - jedno komercyjne (teraz to się nazywa Sunny Camp), gdzie był sklepik, prysznice, jakaś wypożyczalnia kajaków i takie tam... oraz drugie, z drugiej strony ośrodka PM, nazywane Koczowisko - tutaj opłaty za robicie namiotu pobierał leśniczy (teraz to się nazywa Biwak u Bogusia). Byliśmy w cztery osoby a namiot mieliśmy dwójkę, więc naturalnym było, że co jakiś czas ktoś nocował poza namiotem :-) Właśnie dlatego pierwszą noc spędziłem na łóżku polowym w ośrodku Pałacu, na zapleczu któregoś z namiotów niezasiedlonego obozu... problem w tym, że chyba zaspałem i później musiałem przemykać się pomiędzy obozowiczami żeby umknąć z terenu... Dlatego następną taką noc spędziłem pod nadmuchanym pontonem. Niestety to też nie był optymalny pomysł, bo wprawdzie powietrze było ze względu na dulki, które opierały się o ziemię, ale i tak obudziłem się zlany potem, bo zwyczajnie powierzchnia pontonu nie była oddychająca :-)
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
oldmalarz
Głodny przygód
artysta malarz



Wiek: 49
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 344
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2017-04-26, 14:53   

my lubiliśmy "głeboki" las.. nocowanie "na szlaku" ..racze omijalismy pola namiotowe i campingi .(tak jak Pan samochodzik :) ). to jest cos wspniałego nocne odgłosy lasu zapach drzew budzisz sie razem ze słoncem ..spisz tam gzie sie zatrzymasz...
ech czasy najpiekniejsze w moim zyciu..

a teraz żeby wejsć na szlak trzeba wykupić bilecik jak sie o tym dowiedziałem to zdebiałem... :shock:
_________________
kto nie maszeruje ten ginie...
gwardia się nie poddaje gwardia umiera..
Ostatnio zmieniony przez oldmalarz 2017-04-26, 14:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4075
Wysłany: 2017-04-27, 14:21   

Kolejny wariacki (patrząc z dzisiejszej perspektywy) to wyjazd na pierwszym roku studiów. Kwiecień 1986 jedziemy w Bieszczady. Standardowo, w tamtych czasach, pociąg na koniec świata (tzn. do Sanoka), później PKS jeszcze dalej i wędrówka. Szczytami aby na noc zejść do najbliższej miejscowości na nocleg - noclegi prosto - za przerzucenie siana lub porąbanie drewna pozwalano nam przespać się w stodole i umyć w wodzie ze studni, wrzątek na herbatę i miejscówka żeby gdzieś usiąść. Tras nie pamiętam, to co mi utkwiło w pamięci to kawałek - Krempna, Świątkowa, Nieznajowa. W Nieznajowej z resztą część znajomych ze studiów 'pozostała' do dziś. Tam bowiem zatrzymaliśmy się, za zgodą właściciela, w opuszczonym domu na skraju wioski. Tak się im spodobało, że... kupili ten domek i od 1989 działa tam schronisko turystyczne http://www.nieznajowa.obozy.pl Oczywiście jest tam teraz (po 30 latach) mnóstwo nowych osób, ale cały czas znam parę ważnych osób :-)
To co pamiętam jeszcze to robienie obiadów na ognisku - zupa z mięskiem z puszek przyprawiana liśćmi pokrzywy i... informacja, gdy zeszliśmy do cywilizacji o wybuchu w Czarnobylu. Ostatni etap to powrót przez Częstochowę, gdzie akurat były jakieś imprezy studenckie na Jasnej Górze ale to co bardziej pamiętam, to to, że aby się przespać poszliśmy do kina na Amadeusza. To był dobry film bo trwał prawie 3 godziny :-)
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2017-04-27, 14:45   

PawelK napisał/a:
Kolejny wariacki (patrząc z dzisiejszej perspektywy) to wyjazd na pierwszym roku studiów. Kwiecień 1986 jedziemy w Bieszczady. Standardowo, w tamtych czasach, pociąg na koniec świata (tzn. do Sanoka), później PKS jeszcze dalej i wędrówka. Szczytami aby na noc zejść do najbliższej miejscowości na nocleg - noclegi prosto - za przerzucenie siana lub porąbanie drewna pozwalano nam przespać się w stodole i umyć w wodzie ze studni, wrzątek na herbatę i miejscówka żeby gdzieś usiąść. Tras nie pamiętam, to co mi utkwiło w pamięci to kawałek - Krempna, Świątkowa, Nieznajowa. W Nieznajowej z resztą część znajomych ze studiów 'pozostała' do dziś. Tam bowiem zatrzymaliśmy się, za zgodą właściciela, w opuszczonym domu na skraju wioski. Tak się im spodobało, że... kupili ten domek i od 1989 działa tam schronisko turystyczne http://www.nieznajowa.obozy.pl Oczywiście jest tam teraz (po 30 latach) mnóstwo nowych osób, ale cały czas znam parę ważnych osób :-)
To co pamiętam jeszcze to robienie obiadów na ognisku - zupa z mięskiem z puszek przyprawiana liśćmi pokrzywy

No i to jest piękne! Wspaniałe przygody. Pogratulować Paweł :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-04-27, 15:01   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:
Kolejny wariacki (patrząc z dzisiejszej perspektywy) to wyjazd na pierwszym roku studiów. Kwiecień 1986 jedziemy w Bieszczady. Standardowo, w tamtych czasach, pociąg na koniec świata (tzn. do Sanoka), później PKS jeszcze dalej i wędrówka. Szczytami aby na noc zejść do najbliższej miejscowości na nocleg - noclegi prosto - za przerzucenie siana lub porąbanie drewna pozwalano nam przespać się w stodole i umyć w wodzie ze studni, wrzątek na herbatę i miejscówka żeby gdzieś usiąść. Tras nie pamiętam, to co mi utkwiło w pamięci to kawałek - Krempna, Świątkowa, Nieznajowa. W Nieznajowej z resztą część znajomych ze studiów 'pozostała' do dziś. Tam bowiem zatrzymaliśmy się, za zgodą właściciela, w opuszczonym domu na skraju wioski. Tak się im spodobało, że... kupili ten domek i od 1989 działa tam schronisko turystyczne http://www.nieznajowa.obozy.pl Oczywiście jest tam teraz (po 30 latach) mnóstwo nowych osób, ale cały czas znam parę ważnych osób :-)
To co pamiętam jeszcze to robienie obiadów na ognisku - zupa z mięskiem z puszek przyprawiana liśćmi pokrzywy

No i to jest piękne! Wspaniałe przygody. Pogratulować Paweł :564:

W rzeczy samej, wspaniałe przygody!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4075
Wysłany: 2017-04-27, 15:02   

Tia. Teraz byście spróbowali rozpalić ognisko przy ścieżce w górach żeby obiad ugotować...
Spróbuję poskanować zdjęcia w domu, to coś wrzucę.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2017-04-27, 15:04   

PawelK napisał/a:
Tia. Teraz byście spróbowali rozpalić ognisko przy ścieżce w górach żeby obiad ugotować...

No właśnie, kiedyś można było wszystko dziś prawie nic.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 52
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 896
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-04-27, 19:25   

PawelK napisał/a:
Tia. Teraz byście spróbowali rozpalić ognisko przy ścieżce w górach żeby obiad ugotować...


My używaliśmy koher spirytusowy lub - wersja hardkor - radziecki tzw. "handgranat", czyli palniczek benzynowy. Hardkor to był dlatego, że palniczki te czasami lubiły się palić niezupełnie w tym miejscu w którym powinny :D
A zapach plecaka, w którym wylała się benzyna - bezcenne :D
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-04-27, 20:00   

PawelK napisał/a:
Tia. Teraz byście spróbowali rozpalić ognisko przy ścieżce w górach żeby obiad ugotować...
Spróbuję poskanować zdjęcia w domu, to coś wrzucę.

haha, my wtedy z tatą rozpalilismy ognisko w samym środku lasu, nad jeziorem! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4075
Wysłany: 2017-04-27, 21:12   

Zdjęć niestety nie ogarnąłem, może w weekend.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 52
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 896
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-04-28, 07:19   

A mi gdzieś zdjęcia poginęły, tyle ich miałem...
Zostały jakieś nieliczne. Mam negatywy, może kiedyś dam do zeskanowania. Kiedyś cz-b sam robiłem, ale nie mam już sprzętu i ochoty, a nawet gdybym miał, to skąd odczynniki?
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-04-28, 11:09   

Juz to wrzucałem ale może ktoś nie widział... Nie zapomniane czasy! :-)
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_54755_20170504012324985.jpg medium=http://s10.postimg.org/5c9eqjf7d/T_R_2.jpg large=http://s10.postimg.org/5c9eqjf7d/T_R_2.jpg group=54755][/gimg]

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_54755_20170504012326899.jpg medium=http://s10.postimg.org/ajdjls1bd/T_R_3.jpg large=http://s10.postimg.org/ajdjls1bd/T_R_3.jpg group=54755][/gimg]
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Milady
Przygodomaniak



Wiek: 28
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1371
Skąd: Bezludna Wyspa
Wysłany: 2017-04-28, 11:32   

johny, Ty jesteś tym wyższym chłopcem?
_________________
Lubimy towarzystwo, ale nie mo?emy znie?? ludzi ca?y czas ko?o siebie. Wi?c gdzie? si? gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diab?y.

 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-04-28, 11:48   

Milady napisał/a:
johny, Ty jesteś tym wyższym chłopcem?

No tak jakoś wychodzi... :-D A ten drugi to kolega, który był z nami w Zantyrze! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2017-04-28, 11:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.54 sekundy. Zapytań do SQL: 17