Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Leszek Herman "Latarnia Umarłych"
Autor Wiadomość
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 877
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2017-01-25, 08:46   Leszek Herman "Latarnia Umarłych"

Leszek Herman - "Latarnia Umarłych"

"Latarnia Umarłych" to kapitalna książka przygodowo-sensacyjna, dziejąca się współcześnie (poza prologiem) w Polsce i epizodycznie poza jej granicami. Napisana jest według najlepszych wzorców tego typu literatury - momentami miałem wrażenie, że czytam Alistaira MacLeana z jego najlepszych czasów. Książka wciąga od pierwszych stron i trudno się oderwać od lektury.

Narracja prowadzona jest - zgodnie z regułami gatunku - wielotorowo, "filmowo" z dynamicznymi "cięciami" i przejściami pomiędzy kolejnymi scenami.

Oto młoda szczecińska dziennikarka Paulina dostaje dziwnego maila, który początkowo uważa za dzieło szaleńca. Szybko się jednak okazuje, że coś jest "na rzeczy", a jego autor skrywa mroczną tajemnicę, sięgającą czasów wojny. Pojawia się pierwszy trup...

W tym samym czasie szczeciński architekt Igor użera się z inwestorami i urzędnikami.

Jednocześnie cieśniny duńskie w drodze na Bałtyk przemierza super luksusowy jacht, na którym płynie syn brytyjskiego arystokraty-milionera ze swoją dziewczyną i przyjaciółmi. Celem młodych ludzi jest nurkowanie w Bałtyku w poszukiwaniu "anomalii bałtyckiej", będą jednak musieli nieco zmodyfikować swoje plany.

Tymczasem w stronę polskich wód terytorialnych podąża stary kuter pod łotewską banderą. Na jego pokładzie także płyną doświadczeni nurkowie... narodowości rosyjskiej. I nie wyglądają na turystów.

Wszystkie wątki początkowo prowadzone są zupełnie oddzielnie. Stopniowo jednak zaczynają się zazębiać. Prowadząca dziennikarskie śledztwo Paulina trafia w okolice Darłówka. W Darłówku zacumowuje też angielski super jacht. Wreszcie pojawia się łotewski kuter z rosyjską załogą. Intryga zaczyna się plątać w prawdziwy węzeł gordyjski. Im dłużej czytamy, tym więcej tajemnic i niewiadomych…

Wtem akcja przyśpiesza! Brawurowo napisany kawałek, który najbardziej kojarzy mi się z MacLeanem. Gordyjski węzeł zostaje przecięty. Wszystko zaczyna się wyjaśniać. Wydaje się, że do zakończenia układanki brakuje już tylko kilku elementów... i wtedy dopiero okazuje się, że w zagadce od początku chodziło o coś zupełnie innego.

Dużym atutem książki, oprócz porywającej akcji, jest grupa sympatycznych głównych bohaterów, z którymi czytelnik chce się zaprzyjaźnić. Nie znalazłem też niczego, do czego mógłbym się przyczepić od strony warsztatowej – choć nie wykluczam, że fabuła tak mnie wciągnęła, że przestałem zwracać uwagę na niedostatki.

Trudno mi oceniać od strony merytorycznej opisy nurkowania czy żeglugi dużym motorowym jachtem. W posłowiu w każdym razie znajdują się podziękowania dla kapitana żeglugi wielkiej oraz zawodowego nurka, co sugeruje, że Autor wykonał przyzwoity research i – w przeciwieństwie do niektórych dańczyków – opisywane realia nie są wyłącznie jego wymysłem.

Książkę polecam każdemu miłośnikowi literatury sensacyjnej.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-01-25, 09:13   

Ależ wspaniały opis!
Czuję się bardzo zachęcona, zwłaszcza, że:

irycki napisał/a:
Prowadząca dziennikarskie śledztwo Paulina trafia w okolice Darłówka. W Darłówku zacumowuje też angielski super jacht.


Jestem tam co roku podczas wakacji (od 30 już lat) ...
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-01-25, 11:56   

Widzę, że to jest druga książka tego autora.
Zacznę zatem chyba od pierwszej części "Sedinum".
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 877
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2017-01-25, 12:45   

To chyba dobry pomysł. Ja zaczałem od tej i niestety jest tam troszkę spoilerów poprzedniej części :(
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-01-25, 20:57   

Pół internetu dzisiaj przeczytałam o tych książkach i apetyt mój wzrósł jeszcze bardziej.
Miałam już nie kupować książek, ale jak dotrzymać danego sobie słowa, no jak?
Nie da się :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 39
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 1587
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2017-01-25, 21:49   

Kupuj Yvonne zawsze możesz mieszkać tak:

_________________
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-01-26, 09:56   

:-D
Fajne!
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-03-22, 22:25   

Zamówiłam sobie obie książki Leszka Hermana: "Sedinum" i "Latarnię umarłych".

Mam nadzieję, że będą dobre :027:
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-03-30, 17:27   

Zaczęłam wczoraj wieczorem "Sedinum. Wiadomość z podziemi".

Powiem tak.
Leszek Herman okrzyknięty został polskim Danem Brownem. Po pierwsze, zawsze mnie denerwują takie porównania. Po drugie, szczególnie wtedy, kiedy są nietrafione.
Być może Dan Brown ma spore grono przeciwników, którzy zarzucają mu niezgodności historyczne i inne dziwne rzeczy. Być może. Nieważne. Ważne, że pisze tak, że książka wciąga czytelnika OD PIERWSZEJ STRONY. I to trzeba mu oddać.
Dan Brown ma niesamowitą zdolność wprowadzania czytelnika na stronice swoich powieści i sprawiania, że czują się wciągnięci w wir akcji. Wprost nie można odłożyć książki. Trzeba się przekonać CO będzie dalej. Fabuła pędzi i rwie jak szalony rumak.

Leszek Herman tej sztuki nie posiadł.
Co prawda dopiero przeczytałam 70 stron, a biorąc pod uwagę, że książka liczy ich około 800, to pewnie dopiero się zacznie. Oby.
Na razie więcej minusów niż plusów. Bardzo niechlujny język (na jednej stronie czterokrotnie występuje odmienione przez przypadki słowo "cholera": cholerny artykuł, cholerny dziennikarz, do cholery ... + określenia typu "pieprzony pożar". Czyżby ktoś, kto bierze się za pisanie powieści nie znał przymiotników nadających się na określenie zjawisk czy osób???)
I błędy ... Błędy językowe, od których moja dusza wielbicielki języków romańskich aż jęczy ...

Kiedy wreszcie ludzie się nauczą, że PAPARAZZI to forma MNOGA???
A forma pojedyncza to "PAPARAZZO"? :-/
Ale jeśli nawet pisarze tego nie wiedzą ...

Nic to, jak mawiał Wołodyjowski, czytam dalej. Może będzie lepiej ;-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2017-03-30, 17:32, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 877
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2017-03-30, 18:12   

Sedinum nie skończyłem (zacząłem czytać dawno temu, potem coś mi przerwało, potem zacząłem co innego... tak czasami mam, że zaczynam na raz pięć książek).

Ale widzę, Yvonne, że znowu nam się gusta literackie zupełnie rozmijają. :(
Dana Browna nie cierpię, jak dla mnie pisze straszliwe głupoty. I jak wciąga, jak nie wciąga...
Za to zarówno Sedinum jak i Latrania Umarłych wciągały mnie od pierwszych stron. Czyli dokładnie inaczej niż u Ciebie ;)

Co tylko świadczy o tym, jak ułomne są wszelkie rankingi "dobrych książek". Dobrych dla kogo?
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-03-30, 18:44   

irycki napisał/a:
Ale widzę, Yvonne, że znowu nam się gusta literackie zupełnie rozmijają.


No właśnie :-/

irycki napisał/a:
Za to zarówno Sedinum jak i Latrania Umarłych wciągały mnie od pierwszych stron. Czyli dokładnie inaczej niż u Ciebie


A nie denerwuje Cię niechlujny język? Bo że taki jest, to nie ma co dyskutować. Mnie denerwuje bardzo. Ale może ja za dużo wymagam od pisarza ... ;-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 877
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2017-03-30, 19:05   

Chyba jestem na to mniej uczulony niż Ty. W każdym razie czytało mi się raczej płynnie, a zdarza się, że mi książka strasznie "zgrzyta". Te nie zgrzytały.

Poza tym musiałbym sprawdzić cytaty, bo jeśli "pieprzony pożar" występuje w wypowiedzi albo przemyśleniach bohatera, to jak dla mnie jest OK. Ludzie tak mówią i myślą.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7814
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-03-30, 20:08   

irycki napisał/a:

Co tylko świadczy o tym, jak ułomne są wszelkie rankingi "dobrych książek". Dobrych dla kogo?

No właśnie! Każdemu podoba się co innego.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7814
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-03-30, 20:09   

irycki napisał/a:

Poza tym musiałbym sprawdzić cytaty, bo jeśli "pieprzony pożar" występuje w wypowiedzi albo przemyśleniach bohatera, to jak dla mnie jest OK. Ludzie tak mówią i myślą.

hehehe, też to pisałem Yvonne dzieląc się wrażeniami po Ćwirleju. :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-03-30, 21:42   

johny napisał/a:

irycki napisał/a:

Poza tym musiałbym sprawdzić cytaty, bo jeśli "pieprzony pożar" występuje w wypowiedzi albo przemyśleniach bohatera, to jak dla mnie jest OK. Ludzie tak mówią i myślą.

hehehe, też to pisałem Yvonne dzieląc się wrażeniami po Ćwirleju.


Nie zgadzam się z Wami. Literaturę i pisarzy powinny cechować pewne standardy językowe.
Myślicie, że tacy muszkieterowie nie klęli? Klęli na pewno (po francusku oczywiście) i to jak!
A czy w książce Dumas widzicie te przekleństwa? Nie. I czy w jakiś sposób umniejsza to przeżycia bohaterów i Wasz odbiór tychże przeżyć? :027:
Czy przez to odczuwacie, że opisy życia codziennego i przeżyć są uboższe?

Ja NIE CHCĘ czytać przekleństw w książkach.
Jak będę chciała posłuchać, to pójdę do budki z piwem. Albo go gimnazjum :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2017-03-30, 21:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7814
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-03-30, 21:55   

Yvonne napisał/a:
johny napisał/a:

irycki napisał/a:

Poza tym musiałbym sprawdzić cytaty, bo jeśli "pieprzony pożar" występuje w wypowiedzi albo przemyśleniach bohatera, to jak dla mnie jest OK. Ludzie tak mówią i myślą.

hehehe, też to pisałem Yvonne dzieląc się wrażeniami po Ćwirleju.


Nie zgadzam się z Wami. Literaturę i pisarzy powinny cechować pewne standardy językowe.
Myślicie, że tacy muszkieterowie nie klęli? Klęli na pewno (po francusku oczywiście) i to jak!
A czy w książce Dumas widzicie te przekleństwa? Nie. I czy w jakiś sposób umniejsza to przeżycia bohaterów i Wasz odbiór tychże przeżyć? :027:
Czy przez to odczuwacie, że opisy życia codziennego i przeżyć są uboższe?

Ja NIE CHCĘ czytać przekleństw w książkach.
Jak będę chciała posłuchać, to pójdę do budki z piwem. Albo go gimnazjum :-)

A ja się nie zgodzę z tobą. Jeżeli książka jest dobra a przekleństwa wpasowują się w charakter opowieści, specyfikę bohaterów mogą być. Czasem po prostu inna forma byłaby sztuczna i fałszywa.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-03-30, 22:04   

johny napisał/a:

A ja się nie zgodzę z tobą. Jeżeli książka jest dobra a przekleństwa wpasowują się w charakter opowieści, specyfikę bohaterów mogą być. Czasem po prostu inna forma byłaby sztuczna i fałszywa.


Nadal będę polemizować.
Całkiem niedawno czytałam ŚWIETNĄ powieść łotrzykowską polecaną przez PawłaK: "Śmierć frajerom".
Książka jest REWELACYJNA. Autor wspaniale odmalowuje ówczesne realia i półswiatek gangsterski. Bez uciekania się do tanich środków i wykorzystania słownictwa brukowego. Dawno nie czytałam tak dobrej i pasjonującej powieści przygodowo-awanturniczej.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7814
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-03-30, 22:14   

Yvonne napisał/a:
johny napisał/a:

A ja się nie zgodzę z tobą. Jeżeli książka jest dobra a przekleństwa wpasowują się w charakter opowieści, specyfikę bohaterów mogą być. Czasem po prostu inna forma byłaby sztuczna i fałszywa.


Nadal będę polemizować.
Całkiem niedawno czytałam ŚWIETNĄ powieść łotrzykowską polecaną przez PawłaK: "Śmierć frajerom".
Książka jest REWELACYJNA. Autor wspaniale odmalowuje ówczesne realia i półswiatek gangsterski. Bez uciekania się do tanich środków i wykorzystania słownictwa brukowego. Dawno nie czytałam tak dobrej i pasjonującej powieści przygodowo-awanturniczej.


A czy ja gdziekolwiek napisałem, że warunkiem sine qua non "świetności" książki MUSZĄ być wulgaryzmy? Ja tylko twierdzę, że w świetnych książkach takowe MOGĄ być używane, nawet na szeroką skalę! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 877
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2017-03-31, 09:00   

Yvonne napisał/a:

Nie zgadzam się z Wami. Literaturę i pisarzy powinny cechować pewne standardy językowe.
Myślicie, że tacy muszkieterowie nie klęli? Klęli na pewno (po francusku oczywiście) i to jak!
A czy w książce Dumas widzicie te przekleństwa? Nie. I czy w jakiś sposób umniejsza to przeżycia bohaterów i Wasz odbiór tychże przeżyć? :027:
Czy przez to odczuwacie, że opisy życia codziennego i przeżyć są uboższe?


Ale pamiętaj, że język ewoluuje, przekleństwa też. Kilkaset lat temu stwierdzenie "do diabła" było przekleństwem straszliwym, nie mówiąc już o "idź do diabła!". Dziś to na nikim nie robi wrażenia. Czytając stare książki musimy pamiętać o tej "dewaluacji" przekleństw. To tylko nam teraz może się wydawać, że są takie uładzone.

To samo dotyczy ostatnich kilkudziesięciu lat. Jak odbierane były przekleństwa Tomasza w czasach, gdy powstawały samochodziki? Za czasów mojego dzieciństwa dostawałem od Babci straszny ochrzan, gdy powiedziałem "kurcze pieczone" czy "kurka wodna" w charakterze przekleństwa. O żadnym "kurdę" - w sumie dziś neutralnym - nie było w ogóle mowy! Dzisiaj bohater mówiący "kurczę pieczone" byłby raczej śmieszny, a dla mojej Babci była to osoba przeklinająca!

Moi rodzice z kolei nie mieli nic przeciwko kurczęciu czy kurce wodnej, ale powiedzieć "cholera"... to już była gruba sprawa.

Nie jestem zwolennikiem epatowania przekleństwami, ale u Hermana tego nie widzę. Ludzie teraz przeklinają, tak jak przeklinali 50 czy 200 lat temu, zmienił się tylko charakter tych przekleństw. Mnie wielokrotnie stojąc w korku zdarzało się pomyśleć "pieprzony korek", i gdybym pisał książkę dziejącą się współcześnie, to mój bohater mógłby tak powiedzieć/pomyśleć. Natomiast nie zrobiłby tego, gdybym książkę osadził w latach dajmy na to '70-tych. Użyłby innego przekleństwa, adekwatengo do czasów.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3972
Wysłany: 2017-03-31, 09:09   

irycki napisał/a:

Ale pamiętaj, że język ewoluuje, przekleństwa też. Kilkaset lat temu stwierdzenie "do diabła" było przekleństwem straszliwym, nie mówiąc już o "idź do diabła!".


Tak zupełnie OT - przypomniał mi się cytacik "Tam do kata, dam dukata, że to był kot kata z czarownicą w środku".
Pamiętacie z czego?
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 877
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2017-03-31, 09:31   

PawelK napisał/a:

Tak zupełnie OT - przypomniał mi się cytacik "Tam do kata, dam dukata, że to był kot kata z czarownicą w środku".
Pamiętacie z czego?


Niestety nie :)
Ale dzięki za kolejny przykład, "do kata" czy "idź do kata" też było swego czasu jednym z najmocniejszych przekleństw, a mam wrażenie, że bohaterowie Sienkiewicza go używali :)
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10528
Wysłany: 2017-03-31, 09:35   

PawelK napisał/a:

Tak zupełnie OT - przypomniał mi się cytacik "Tam do kata, dam dukata, że to był kot kata z czarownicą w środku".
Pamiętacie z czego?

Oczywiście, że pamiętamy. Z Tytusa Romka i A'Tomka. :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3972
Wysłany: 2017-03-31, 09:49   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:

Tak zupełnie OT - przypomniał mi się cytacik "Tam do kata, dam dukata, że to był kot kata z czarownicą w środku".
Pamiętacie z czego?

Oczywiście, że pamiętamy. Z Tytusa Romka i A'Tomka. :564:


Brawo!!!
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-03-31, 10:23   

irycki napisał/a:
Mnie wielokrotnie stojąc w korku zdarzało się pomyśleć "pieprzony korek", i gdybym pisał książkę dziejącą się współcześnie, to mój bohater mógłby tak powiedzieć/pomyśleć.


Owszem - RAZ! Ja też tak czasem pomyślę ;-)
Ale kilka razy na jednej stronie? I na następnej? I na kolejnej?

Ile razy można mówić o czymś "cholerny"!
Cholerna gazeta
Cholerny dziennikarz
Cholerne coś tam ... itd (nie mam przy sobie książki)
Właściwie większość określeń czegokolwiek lub kogokolwiek (negatywnego) w powieści jest odmienionym przez przypadki słowem "cholerny".
No proszę Was! Nasz język naprawdę jest bogatszy w określenia.

I ja nie napisałam, że Herman epatuje przekleństwami, bo ciężkich przekleństw (takich jak u Ćwierleja) tam nie ma. Napisałam, że ma niechlujne i ubogie słownictwo. Zbyt ubogie jak na pisarza.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2017-03-31, 10:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-01, 20:56   

Akcja się rozkręca.
Przestałam zwracać taką dużą uwagę na język (ale z trudem mi to przychodzi) i zaczynam wkręcać się w przygodę :-)

P.S. Nadal wszystko jest "cholerne" - artykuł, ciężarówka ... :-D
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2017-04-01, 20:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-05, 16:24   

Książka pana Hermana kojarzy mi się samochodzikowo. Ale nie cieszcie się za szybko. Otóż moje skojarzenie dotyczy „Niesamowitego dworu” i odpowiedzi ducha Annopulosa, który na pytanie co robi we dworze, powiedział „Męczę się”. Ja też się męczę, czytając „Sedinum. Wiadomość z podziemi”.

Dłużyzny. Historyczne opisy podane w bardzo nudny, wręcz podręcznikowy sposób. Aż się nie chce ich czytać. Ubogi język polegający na powtarzaniu TYCH SAMYCH zwrotów, najczęściej „cholerny” i „pieprzony”. Gorzej – doszły MOCNE przekleństwa. Do tego brak logiki. Jestem przekonana, że NIKT tej książki przed wydaniem nie przeczytał. Przeczytajcie i powiedzcie mi, czy rozumiecie coś z opisu poniżej:

“Palce Jezusa były zaciśnięte, z jednym, wskazującym, skierowanym pionowo w dół. Hans spojrzał na Matthiasa, po czym dotknął drewna poniżej. Nic tam nie było, ale za to kroksztyna dokładnie pod palcem Mesjasza wsunęła się delikatnie w głąb kufra. Tak samo następna i osiem kolejnych. Dziewiąta ani drgnęła.
Hans westchnął i uśmiechnął się szeroko do Matthiasa. Skurczybyk z tego rzeźbiarza. Wcisnął dokładnie cztery kroksztyny. W odpowiedniej kolejności. W tym momencie rozległ się cichutki stuk i jedna z poziomych listew, oddzielających biblijną scenę od ornamentu, drgnęła i lekko, nierówno się wysunęła.”


Przyznam, że ja NIE ROZUMIEM. Albo jestem tępa, albo ten opis jest nielogiczny. Autor pisze, że jedna kroksztyna się wcisnęła, potem następna i osiem kolejnych. Inne nie. Czyli wcisnęło się dziesięć.
Następnie bohater wciska cztery kroksztyny W ODPOWIEDNIEJ kolejności i odkrywa schowek! Skąd wiedział, które??? Z tych wcześniejszych dziesięciu??? Skąd wiedział, które cztery i dlaczego akurat cztery??? I w jakiej kolejności? Tego już nie napisał …
Ktoś pomoże mi to zrozumieć?
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2017-04-05, 16:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-05, 18:38   

zbychowiec napisał/a:
Ufffff... Potraktowałem to jako łamigłówkę i przyznam, że z uszu mi dymi. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to to, że te kroksztyny (10) się tylko tak trochę wsunęły (same?) na początku, a potem ten cały Hans docisnął 4 z nich jeszcze dalej.


Tak, ale skąd wiedział KTÓRE? I w jakiej kolejności?
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 877
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2017-04-05, 19:09   

Jak pisałem, nie przeczytałem jeszce do końca "Sedinum", zacząłem ją tylko podczas podróży a potem zapomniałem trochę o niej, ale z tego wniosek, ze kolejna książka Hermana, "Latarnia Umarłych", jest lepsza.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-05, 19:19   

irycki napisał/a:
Jak pisałem, nie przeczytałem jeszce do końca "Sedinum", zacząłem ją tylko podczas podróży a potem zapomniałem trochę o niej, ale z tego wniosek, ze kolejna książka Hermana, "Latarnia Umarłych", jest lepsza.


Dlatego czym prędzej muszę skończyć "Sedinum" i zabrać się za "Latarnię" :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-20, 22:32   

Zanim podsumuję lekturę „Sedinum”, pozwolę sobie na małą dygresję.
Przejrzałam sobie z ciekawości kilkanaście blogów, na których ich autorzy piszą o tej książce. Losowo wybranych, żadne moje ulubione bądź nieulubione. I zdecydowana większość blogerów ZACHWYCA się książką pana Hermana. Nie znalazłam ani jednej opinii negatywnej. Dawno się tak nie zdziwiłam. I teraz się zastanawiam: albo autorzy blogów dostali tę książkę za darmo od wydawnictwa z prośbą o recenzję (wiadomo, co się pisze w takich przypadkach), albo tak nisko spadły oczekiwania czytelników.

Moje nie spadły i dlatego oceniam tę książkę tak surowo. Ja pewnych rzeczy od pisarza po prostu wymagam. Są pewne elementy (oprócz fabuły), którymi dobra książka powinna się cechować.
Jako przykład znów posłużę się naszym ukochanym Nienackim. Otóż podczas lektury powieści Leszka Hermana kolejny raz uświadomiłam sobie, co tak wielkiego miał w sobie Nienacki, że do dziś czytamy jego książki i się nimi zachwycamy. Pozwólcie, że tym razem posłużę się „Nowymi przygodami” jako przykładem. Otóż PRAWDZIWY pisarz potrafi tak operować językiem, że praktycznie każdy bohater „mówi” swoim indywidualnym językiem. Wtedy dialogi są PRAWDZIWE. Żywe. Emocjonujące. Wiarygodne dla czytelnika. Tak jest w „Nowych przygodach” – innym językiem mówi Tomasz, innym pan Anatol, innym Czarny Franek, a jeszcze innym Fałszywy Ornitolog. Każdy z nich ma swój własny, indywidualny język. I tutaj widać wielkość Nienackiego. Te postaci żyją na kartkach książki.
Pan Leszek Herman tego nie potrafi. KAŻDY jego bohater mówi i myśli tym samym językiem! Każdy z nich ma, przytaczane już tu przeze mnie, bardzo ubogie słownictwo. Głównymi określeniami używanymi przez WSZYSTKICH bohaterów, kobiet i mężczyzn (w tym Niemca) są: „cholerny” i „pieprzony”. Każdy posługuje się tymi samymi zwrotami. Nie znalazłam ani jednej INDYWIDUALNEJ postaci.

Zamysł autora był pewnie niezły. Postanowił napisać polską książkę przygodowo-sensacyjną. Pomysł na fabułę miał nawet dobry. Zagadka jest ciekawa.
Niestety, z wykonaniem jest dużo, dużo gorzej. Powieść czyta się ciężko, gdyż jest źle napisana i po prostu nudna. Sporo elementów prowadzących do rozwiązania zagadki jest zbiorem zupełnie przypadkowych odkryć. Ja, jako czytelnik, tego nie kupuję. Chociaż przyznać muszę, że ostatnie 100 stron książki było niezłe – była akcja, emocje i przygoda. Szkoda, że były one poprzedzone wcześniejszymi bylejakimi, w ilości 700 sztuk.
Nie polecam „Sedinum”, ale jako, że już kupiłam „Latarnię umarłych”, to przeczytam jeszcze tę. Dam panu Hermanowi drugą szansę. Jeśli „Latarnia” okaże się tak zła, jak „Sedinum”, to będzie to szansa ostatnia.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.54 sekundy. Zapytań do SQL: 13