Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Pojezierze Myśliborskie - sierpień 2016
Autor Wiadomość
Konfiturek
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 307
Wysłany: 2016-12-09, 10:58   Pojezierze Myśliborskie - sierpień 2016

Za oknem zimno i mokro. Więc wracają letnie wspomnienia. Nie było mi dane nacieszyć się tegorocznymi oficjalnymi zlotami – zawsze wypadały jakieś kolizje terminowe. Ale, na szczęście, udało się zrealizować nasz (czyli mój i Genkowy) coroczny rytuał kajakowy po jeziorze Morzycko. W tym roku wypadł on 7-go sierpnia. Data nieprzypadkowa. Otóż okazało się, że po tych okolicach w tymże czasie buszować będą nasi forowi znajomi, którzy zamierzali przez kilka dni podążać śladem tajemniczych szachownic rodu von Haubitz. Ale o tym za chwilę...

Na wyprawę wyruszyliśmy we trójkę, znaczy się Genek z Magdą i ja. Dosyć szybko pokonaliśmy "niemiecką" większość trasy ze Szczecina i jeszcze przed południem stawiliśmy się na campingu w Gądnie, gdzie mieliśmy wcześniej zarezerwowane dwa kajaki. Pogoda sprzyjała (błękitne niebo i słońce), jednak wiatr dawał się we znaki. Na jeziorze była spora fala. Od samego początku utrudniała nam życie. Samo wejście do kajaka było nie lada wyczynem. W ubiegłym roku bardzo sprawnie nam to poszło. W tym roku jednak nie… No cóż. Mi nie udało się "na sucho" wejść do kajaka.

Już wcześniej mieliśmy jasno sprecyzowany plan. Rok temu spenetrowaliśmy północny rejon jeziora. W tym roku postanowiliśmy popłynąć na południe. O ile dwuosobowa załoga pierwszego kajaka (Genek i Magda) radziła sobie dosyć sprawnie z wiatrem i boczną falą uderzającą na nas od strony moryńskiej plaży, o tyle ja musiałem się zdrowo namachać wiosłem. Zadarty w górę dziób kajaka nie ułatwiał sprawy.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032745853.jpg medium=https://s5.postimg.org/d38tdaw07/fot01.jpg large=https://s5.postimg.org/d38tdaw07/fot01.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 1 - Wieża kościoła w Moryniu to znakomity punkt orientacyjny.

Z mniejszym lub większym trudem dotarliśmy do południowego zwężenia akwenu. Stwierdziliśmy, że ze względu na niesympatyczną falę darujemy sobie rejs do końca jeziora i odbiliśmy w kierunku Morynia.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032747209.jpg medium=https://s5.postimg.org/dheqqn5hj/fot02.jpg large=https://s5.postimg.org/dheqqn5hj/fot02.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 2 - W południowym regionie akwenu spotkaliśmy miłośnika żagli.

Od tamtej strony przywitała nas niewielka żaglówka, której załogant chyba miał większą radość z tego wiatru, niż my. Zachodni (moryński) brzeg osiągnęliśmy mniej więcej na wysokości Rybakówki.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032748846.jpg medium=https://s5.postimg.org/g00frbr7r/fot03.jpg large=https://s5.postimg.org/g00frbr7r/fot03.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 3 - Rybakówka położona przy zachodnim nabrzeżu jeziora Morzycko.

Od tego miejsca skierowaliśmy się na północ i dotarliśmy do znanego nam wszystkim ze zlotu, pomostu. Tym razem mogliśmy go obejrzeć z innej perspektywy.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032750286.jpg medium=https://s5.postimg.org/3mnlkf1jb/fot04.jpg large=https://s5.postimg.org/3mnlkf1jb/fot04.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 4 - Znany wszystkim pomost plażowy w Moryniu

Jako, że rok wcześniej "zaliczyliśmy" z Genkiem rejon na północ od moryńskiej plaży, postanowiliśmy najkrótszą drogą (czyli przecinając jezioro środkiem) wrócić w rejon startu. Mniej więcej w 1/3 drogi spostrzegłem w odmętach wody coś dziwnego. "Człowiek-żaba"???
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032751550.jpg medium=https://s5.postimg.org/ijw2lferr/fot05.jpg large=https://s5.postimg.org/ijw2lferr/fot05.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 5 - Człowiek-żaba?

A nie... To Gienek, wbrew morskim zwyczajom i savoir-vivre'owi, nie zważając na pozostawioną na swoim okręcie niewiastę, porzucił niecnie kajak i rozpoczął organoleptyczny rekonesans akwenu. Chodziło o sprawdzenie starej legendy mówiącej, że na środku jeziora woda jest najcieplejsza.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032752472.jpg medium=https://s5.postimg.org/bupj5etfr/fot06.jpg large=https://s5.postimg.org/bupj5etfr/fot06.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 6 - No i po kąpieli.

Mniej więcej po dwóch godzinach taplania się w kajakach, wróciliśmy do punktu wyjścia, gdzie zwróciliśmy wypożyczony sprzęt.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032753732.jpg medium=https://s5.postimg.org/67t67xqx3/fot07.jpg large=https://s5.postimg.org/67t67xqx3/fot07.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 7 - Widok ze środka jeziora na plażę nieopodal campingu w Gądnie.

Zaliczywszy nasz tradycyjny letni rytuał, skierowaliśmy się do Cedyni, gdzie umówiliśmy się na spotkanie z grupą poszukiwawczą.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032754966.jpg medium=https://s5.postimg.org/mk37xo58n/fot08.jpg large=https://s5.postimg.org/mk37xo58n/fot08.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 8 - Ostatnie minuty "kajakowania" (wschodni brzeg Morzycka). Jak widać, Genkowi zaczyna dokuczać głód.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032756106.jpg medium=https://s5.postimg.org/if1i38m87/mapa_jezioro_Morzyckie1.jpg large=https://s5.postimg.org/if1i38m87/mapa_jezioro_Morzyckie1.jpg group=43985][/gimg]
MAPKA - Nasza trasa "kajakowa" Jezioro Morzyckie A.D.2016

Posiliwszy się w pizzerii, w której gościliśmy kilka lat temu, kawalkada pojazdów ruszyła do Lubiechowa, czyli do miejsca, gdzie znajduje się najlepiej zachowana szachownica.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032756871.jpg medium=https://s5.postimg.org/od64lzqfb/fot09.jpg large=https://s5.postimg.org/od64lzqfb/fot09.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 9 - Kościół w Lubiechowie

W trakcie Zlotu Szachownicowego nie było nam dane obejrzeć całego kościoła, więc z radością przyjąłem wiadomość, że tym razem będzie można wdrapać się na wieżę i pokontemplować widoki.
Kościół stał w tym samym miejscu, co zawsze :-)
U jego progu przywitała nas znajoma szachownica, a pod nogami ujrzeliśmy pamiętną wycieraczkę.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032757965.jpg medium=https://s5.postimg.org/jttw0h8jr/fot11.jpg large=https://s5.postimg.org/jttw0h8jr/fot11.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 10 - Szachownica

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032759440.jpg medium=https://s5.postimg.org/snkshkvif/fot10.jpg large=https://s5.postimg.org/snkshkvif/fot10.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 11 - "Pajęcza" wycieraczka

Wejście na wieżę znajduje się wewnątrz kościoła, po lewej stronie.

Na pierwszym "pięterku" natknęliśmy się na małą ciekawostkę. Powitała nas tam ściana zbita z desek.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032800848.jpg medium=https://s5.postimg.org/oh4jfzlaf/fot12.jpg large=https://s5.postimg.org/oh4jfzlaf/fot12.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 12 - Pierwsza kondygnacja z tajemniczą ścianą z desek.

Ściana jak ściana, ale te deski wzbudziły naszą ciekawość. Widniały na nich tajemnicze napisy w języku niemieckim. Ciężko stwierdzić, kiedy powstały. Wyglądają na napisane ołówkiem.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032802144.jpg medium=https://s5.postimg.org/5q2m5tqpz/fot13.jpg large=https://s5.postimg.org/5q2m5tqpz/fot13.jpg group=43985][/gimg]

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032803424.jpg medium=https://s5.postimg.org/6tmqhsbd3/fot14.jpg large=https://s5.postimg.org/6tmqhsbd3/fot14.jpg group=43985][/gimg]

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032804627.jpg medium=https://s5.postimg.org/g2owrwk93/fot15.jpg large=https://s5.postimg.org/g2owrwk93/fot15.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 13-15 - Napisy na deskach.

Na moje oko (wpadłem na to dopiero niedawno, podczas wywoływania tychże zdjęć), mogą to być zapiski kamieniarza, które miały pojawić się na nagrobku. Być może deski te służyły pierwotnie jako zabezpieczenie kamiennych bloków, a kamieniarz używał ich jako "brudnopisu", bo akurat były pod ręką...
Aby dostać się na poziom, gdzie znajdują się dzwony, należy przecisnąć się w górę wąską "klatką schodową" z kamiennymi kręconymi schodkami.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032806546.jpg medium=https://s5.postimg.org/svd0rtvuv/fot16.jpg large=https://s5.postimg.org/svd0rtvuv/fot16.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 16 - Wąskie kręcone kamienne schodki prowadzące na wyższe kondygnacje wieży kościoła.

Nie wiem jak wy, ale ja, zawsze jak widzę te skręcone schodki zamknięte w wąskiej "rurowej" przestrzeni, zawsze dostaję jakiejś klaustrofobii.
W ten sposób dotarliśmy do poziomu, gdzie zamontowane są dzwony. Widać jeszcze na nich klasyczną konstrukcję "napędową", czyli sznury zamocowane na drewnianych wysięgnikach umożliwiające rozkołysanie dzwonu.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032808299.jpg medium=https://s5.postimg.org/k1m4aq8w7/fot17.jpg large=https://s5.postimg.org/k1m4aq8w7/fot17.jpg group=43985][/gimg]

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032809844.jpg medium=https://s5.postimg.org/czo6oj5af/fot18.jpg large=https://s5.postimg.org/czo6oj5af/fot18.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 17,18 - Jeden z dzwonów kościoła w Lubiechowie.

Na tej wysokości jest możliwość wyjścia na zewnątrz (znajdujemy się już nad poziomem dachu nawy głównej kościoła) i podziwiać panoramę Lubiechowa.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032811280.jpg medium=https://s5.postimg.org/ynd4yz5on/fot19.jpg large=https://s5.postimg.org/ynd4yz5on/fot19.jpg group=43985][/gimg]
Fot. - Widok roztaczający się z wieży kościoła.

Powyżej dzwonów znajduje się pomieszczenie mechanizmu zegarowego. Jest tu dosyć ciemno, więc rekonesans nie trwa długo.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032812545.jpg medium=https://s5.postimg.org/j4fp1uxdz/fot21.jpg large=https://s5.postimg.org/j4fp1uxdz/fot21.jpg group=43985][/gimg]

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032813594.jpg medium=https://s5.postimg.org/w7bbl4nlz/fot20.jpg large=https://s5.postimg.org/w7bbl4nlz/fot20.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 20,21 - Pomieszczenie mechanizmu zegarowego. Najwyższy punkt wieży, do którego dotarliśmy.

Można było jeszcze próbować dostać się po drabinie na sam szczyt wieży. Jako, że drewniana konstrukcja nie wyglądała na zbyt solidną, nikt nie skusił się na wejście po tej drabinie.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032814641.jpg medium=https://s5.postimg.org/kxn73x7yf/fot22.jpg large=https://s5.postimg.org/kxn73x7yf/fot22.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 22 - Drabina prowadząca na sam szczyt wieży.

Z Lubiechowa pojechaliśmy na miejsce naszego noclegu, który mieścił się w dosyć okazałym dworku w Stokach. Można tam było zobaczyć różne lokalne atrakcje (np. stary park z kamienną wieżą). Ale o tym może napisze ktoś inny. Mi nie dane było tego dnia nacieszyć się atrakcjami, gdyż zapomniawszy swojego tradycyjnego kapelutka z rondem, nabawiłem się podczas "kajakowania" objawów udaru słonecznego. Dlatego resztę dnia spędziłem w sposób bierny (wylegując się w kuchni pod śpiworem i spoglądając tęsknie na lodówkę, w której chłodziły się zakupione na tenże wieczór złociste trunki).
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032815937.jpg medium=https://s5.postimg.org/jwmyesqyv/fot23.jpg large=https://s5.postimg.org/jwmyesqyv/fot23.jpg group=43985][/gimg]
Fot.23 - Nasza baza noclegowa.

Drugi dzień rozpoczęliśmy od rekonesansu Doliny Miłości. No dobra... Taka przynajmniej jest oficjalna nazwa. W mej pamięci to miejsce pozostanie zapamiętane jako "Kleszczowe Wzgórze". Raz - że idąc od strony oficjalnego parkingu idzie się ciągle pod górkę. Dwa - ilość wspomnianych wcześniej żyjątek robi naprawdę wrażenie.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032817139.jpg medium=https://s5.postimg.org/5sr36ejrb/fot25.jpg large=https://s5.postimg.org/5sr36ejrb/fot25.jpg group=43985][/gimg]

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032818373.jpg medium=https://s5.postimg.org/z96p8tq4n/fot26.jpg large=https://s5.postimg.org/z96p8tq4n/fot26.jpg group=43985][/gimg]
Fot.24,25 - Mirmił z nostalgią spogląda na rzeźbę Adama ("Dolina Miłości").

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032819388.jpg medium=https://s5.postimg.org/izgj5xfgn/fot27.jpg large=https://s5.postimg.org/izgj5xfgn/fot27.jpg group=43985][/gimg]
Fot.26 - Ewa ("Dolina Miłości")

Samo miejsce ma naprawdę spory potencjał, jeśli chodzi o wrażenia wzrokowe (oczka wodne, rzeźby). Wymaga jednak jeszcze sporo nakładów pracy.

Kolejną atrakcją miała być Rurka i kaplica Templariuszy. Berta, która znała już to miejsce, ostrzegała, że "szału nie ma". Sam obiekt, faktycznie, Malborkiem nie jest.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032820512.jpg medium=https://s5.postimg.org/g7x9fbgxz/fot29.jpg large=https://s5.postimg.org/g7x9fbgxz/fot29.jpg group=43985][/gimg]
Fot.27 - kaplica Templariuszy. Genek z Magdą pozują, eMeS się nudzi, Milady eksploruje. :-)

Najbardziej bije po oczach różnorodność typów materiałów budowlanych użytych do remontu obiektu. Klasyczne kamienne bloki przeplatają się tu z cegłą i betonem. Całości dopełnia jak najbardziej współczesne zadaszenie. Istny budowlany misz-masz. Nie wiem, jak to wygląda w środku... Milady, chyba jako jedyna, pokusiła się na eksplorację wnętrza.

Dla mnie ciekawostką okazał się napis będący świadectwem troszkę bliższej nam czasowo historii. Na jednym z okolicznych budynków mieszkalnych spostrzegłem nieudolnie zamazany napis w cyrylicy: "Sława sowieckim artileristom".
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032821718.jpg medium=https://s5.postimg.org/xwp06xsp3/fot28.jpg large=https://s5.postimg.org/xwp06xsp3/fot28.jpg group=43985][/gimg]
Fot.28 - Cyrylica na ścianie jednego z budynków.

Trudno orzec, czy napis pochodzi z okresu forsowania Odry w 1945 roku, czy też to pozostałość po jakiejś "rekonstrukcji historycznej".
Później "zaliczyliśmy" jeszcze kilka pomniejszych atrakcji regionu, np. pałac w Krzymowie czy dworek myśliwski w Kuropatnikach.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032823029.jpg medium=https://s5.postimg.org/fos661pjb/fot24.jpg large=https://s5.postimg.org/fos661pjb/fot24.jpg group=43985][/gimg]
Fot.29 - Pałac w Krzymowie (w trakcie remontu).

Popołudnie postanowiliśmy z Genkiem i Magdą spędzić na niewielkiej plaży Jeziora Żabiego, gdzie, jak twierdzi Berta, znajduje się niewielki półwysep, który idealnie wpisuje się wizerunkowo w treść książki Nienackiego. Trzeba przyznać, że faktycznie można odnieść wrażenie, jakby sam Mistrz tu był i z detalami tą miejscówkę przeniósł na karty swojej powieści.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43985_20170113032824403.jpg medium=https://s5.postimg.org/ehe8dtzev/fot30.jpg large=https://s5.postimg.org/ehe8dtzev/fot30.jpg group=43985][/gimg]
Fot.30 - Półwysep Żabi (to ta druga linia trzcin wcinających się głęboko w jezioro). Wypisz-wymaluj zgodnie z opisem Nienackiego.

Sam półwysep otoczony jest ścianą zieleni. Na jego końcu znajduje się niewielka polana. Gdyby rozbić tam namioty, ściana trzcin byłaby niemal na wyciągnięcie ręki. Wejście na półwysep można spokojnie zastawić samochodem odcinając się od świata zewnętrznego.
Genek nie darowałby sobie, gdyby nie zażył kąpieli. Co też niezwłocznie uczynił. Po pewnym czasie dołączyła do nas pozostała część ekipy.

Później wpadliśmy jeszcze do klimatycznego kościoła w Chojnie. Niestety, okazało się, że trwają tam poważne prace remontowe. Cała budowla otoczona jest płotem, a wejście do niej zamknięte. Dla nas, niestety, były to ostatnie minuty letniej wycieczki, gdyż przed wieczorem musieliśmy już być w domu. Z żalem pożegnaliśmy więc wszystkich życząc im dalszych owocnych poszukiwań i skierowaliśmy się autem w stronę Szczecina. W ten sposób zakończyliśmy swoją tegoroczną, nieco wydłużoną, "kajakową" wycieczkę pod znakiem "Tajemniczych Szachownic".

Dziękuję wszystkim osobom ("starym znajomym" jak i tym, których spotkałem po raz pierwszy) za tych kilkadziesiąt klimatycznych godzin spędzonych razem.
_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
Ostatnio zmieniony przez Konfiturek 2016-12-09, 11:16, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 56
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5117
Wysłany: 2016-12-09, 19:47   

Ładne zabytki (i Magda też ) :-)
Myślałem, że drewniane wnętrze takich wież wymienia się częściej, a z tych napisów na deskach wynika, że mają ponad 100 lat.
_________________
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10517
Wysłany: 2016-12-09, 19:56   

Gienek ma dobry gust. Tylko ja nie wiem dlaczego pani Gienkowa jeszcze nie zarejestrowała się na forum.
Zdjęcia jak zwykle pierwsza klasa. Wróciły wspomnienia sprzed ponad trzech lat kiedy to przemierzaliśmy Pojezierze Myśliborskie szukając śladów Księgi strachów.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nemsta
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2097
Skąd: Wyk
Wysłany: 2016-12-09, 20:14   Re: Pojezierze Myśliborskie - sierpień 2016

Konfiturek napisał/a:


Wejście na wieżę znajduje się wewnątrz kościoła, po lewej stronie.

Na pierwszym "pięterku" natknęliśmy się na małą ciekawostkę. Powitała nas tam ściana zbita z desek.
Obrazek
Fot. 12 - Pierwsza kondygnacja z tajemniczą ścianą z desek.

Ściana jak ściana, ale te deski wzbudziły naszą ciekawość. Widniały na nich tajemnicze napisy w języku niemieckim. Ciężko stwierdzić, kiedy powstały. Wyglądają na napisane ołówkiem.
Obrazek

Obrazek

Obrazek
Fot. 13-15 - Napisy na deskach.

Na moje oko (wpadłem na to dopiero niedawno, podczas wywoływania tychże zdjęć), mogą to być zapiski kamieniarza, które miały pojawić się na nagrobku. Być może deski te służyły pierwotnie jako zabezpieczenie kamiennych bloków, a kamieniarz używał ich jako "brudnopisu", bo akurat były pod ręką...


Szanowny Konfiturku I Zachodniopomorski i Ty Czcigodny Tomaszu I Wawelski ;)

Wiemy kiedy powstały zapiski ołówkami. Z nich można sporo wyczytać. Są daty. Ale wróćmy do historii. Dla mnie to rzut oka, ale moje oko widzi inaczej. I tu sięgam do często goszczącej pozycji w mojej obecnej pracy, czyli spisu zabytków woj. zachodniopomorskiego. Kościół, pomimo rodowodu średniowiecznego ma nowożytną wieżę powstałą pod koniec XIX w., dokładnie w 1880 roku, po pożarze który strawił ów kościółek. Cała część ceglana została dobudowana, zatem na 1 piętrzę pozostały także szalunki drewniane, Większość zapisków ołówkiem masz właśnie z przełomu XIX i XX wieku. Jeden widzę bardziej przed wojenny (II Wojna Światowa). Dziś już trochę brak czasu na analizę dokładną ale się tym zajmę. W większości będą to zapewne zwyczajne graffiti znane już ludzkości od wieków. Oczywiście gdzieś mogą się znajdować zapiski budowniczych wieży, obarczone gmerkami cechowymi, numeracją belek, pomiarami, itd.
Mam gdzieś w archiwum świetne zdjęcia takich belek z cyrylicą z cesarskich zabudowań stacyjnych w przemytniczym mieście na Kujawach ;-) Obecnie jakiś markecik tam powstał.

Świetna wycieczka!!! :564:

TomaszKu w części średniowiecznych świątyń mamy oryginalne, nawet XIII wieczne konstrukcje drewniane o ile nie strawił ich ogień. Drewno w odpowiednich warunkach (sucho i wietrznie) potrafi przetrwać setki lat bez inwazji szkodników.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Nemsta 2016-12-09, 20:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Konfiturek
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 307
Wysłany: 2016-12-09, 21:26   

Wiedziałem, że kto jak kto, ale Roch temat rozgryzie :)
Te napisy w oryginale są słabo czytelne (warunki oświetleniowe nie sprzyjają). Na zdjęciach wyglądają zdecydowanie lepiej. Ja zasugerowałem się pierwszym zdjęciem, gdzie, wg mnie, ewidentnie widać typowo "nagrobną" notkę, czyli: "urodzony... zmarł..." No i ten charakterystyczny zapis dwóch dat niejednokrotnie widziany na starych cmentarzykach...

A tak w ogóle, Rochu, fajnie że się ujawniłeś, bo będę miał jeszcze jedną prywatę do Ciebie, jako znawcy wieków minionych, a szczególnie aktywnego działacza "braci rycerskiej". Rzucę tylko temat, a jak będziesz w stanie mi pomóc, to już sobie gdzieś z boczku temat wyjaśnimy. Porządkuję swoje foto-archiwum i natknąłem się na fotki, które zrobiłem latem ubiegłego roku (dokładnie to 10 lipca), kiedy to byłem na reportażu na Węgrzech.Wykorzystałem jeden wolny dzień i podskoczyłem do Wyszegradu, żeby zwiedzić tamtejsze zamczysko. Niestety, do samego zamczyska nie dotarłem, bo u jego podnóża natknąłem się na jakiś duży festyn historyczny. Niestety, nie mam pojęcia, co to było, gdyż mówili tylko w swoim języku. Ale z tego, co zdążyłem się zorientować, ma to jakiś związek z Polską. Nawet spotkałem z kolegą jakichś "rekonstruktorów" z Polski, ale nie było czasu zamienić z nimi zdania. Chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o samym festynie. To dosyć spora impreza, więc może o niej słyszałeś? Chciałbym, oprócz garści zdjęć, mieć jakieś bardziej treściwe informacje o tym, co widziałem :)

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_43999_20170113032828974.jpg medium=https://s5.postimg.org/jxaduvqtj/810_7375_HD2.jpg large=https://s5.postimg.org/jxaduvqtj/810_7375_HD2.jpg group=43999][/gimg]
_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
 
 
Nemsta
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2097
Skąd: Wyk
Wysłany: 2016-12-09, 21:43   

Konfiturku, temat napisów zbadamy; już mam plan działań nakreślony.

Co do imprezy u Madziarów, bez wątpienia chodzi o rocznicę Zjazdów w Wyszehradzie. Aby już się nie rozpisywać podlinkuje o co chodzi i związki tego wydarzenia z naszym krajem.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zjazdy_w_Wyszehradzie

Trochę już nie mój okres ta impreza, bo to schyłkowe średniowiecze ale oczywiście pomogę i chodzi o kilkudniowy turniej o dźwięcznej nazwie Visegrádi Palotajátékok :-D
http://www.palotajatekok.hu/

I widełło :564:
https://www.youtube.com/w...P&v=e7gCIKXFHfE
_________________
Ostatnio zmieniony przez Nemsta 2016-12-09, 21:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Konfiturek
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 307
Wysłany: 2016-12-10, 14:01   

Wielkie dzięki! Próbowałem kiedyś coś znaleźć, ale nie miałem punktu zaczepienia. Swoją drogą, aż dziw bierze, że tej nazwy nie zapamiętałem ;)
_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7784
Skąd: Łódź
Wysłany: 2016-12-10, 15:09   

Piękne zdjęcia i piękne wspomnienia! :564:
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.36 sekundy. Zapytań do SQL: 16