Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2013-08-15, 19:48
Wyspa Złoczyńców - analiza treści książki
Autor Wiadomość
Nietajenko
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 938
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-07-15, 11:28   Wyspa Złoczyńców - analiza treści książki

No i I rozdział za Nietajenką. Pierwszy rozdział to tylko kilka stron a już na wstępie Nienacki aplikuje nam tłum osób. Pomyślałem sobie, że je wypiszę:
- Główny bohater - jeszcze nie znamy imienia,
- listonosz - ten, który przyniósł list z Zespołu Adwokackiego nr 3 w Krakowie,
- inż. Stefan Gromiłło - wuj, który obdarował bohatera garażem i pojazdem mechanicznym,
- Anna Gromiłło - ciotka, która zmarła przed wujem a na której pogrzebie spotkał się bohater z kuzynką Franciszką,
- Franciszka - kuzynka bohatera,
- Paweł - młodszy brat bohatera,
- Rodzice bohatera - przytoczeni,
- gosposia w domu rodzinnym bohatera - przytoczona,
- weterynarz - nabywca garażu i niedoszły nabywca pojazdu mechanicznego,
- przechodzień - ststysta zdziwiony wyglądem pojazdu,
- milicjant kierujący ruchem - również zdziwiony,
- gruby kierowca wartburga,
- właściciel simki,
- kierowca moskwicza,
- pracownik stacji benzynowej - umorusany olejem.

W oczy rzuca się od razu to, że pomimo braku w późniejszych tomach nawiązań do rodziny, Tomasz trochę jej posiadał. Oprócz rodziców i brata miał bezdzietne wujostwo Gromiłłów (tak wywnioskowałem) oraz z całą pewnością drugie wujostwo - rodziców kuzynki Franciszki. Obecność gosposi w domu rodzinnym świadczy o nie najniższym statusie majątkowym. Domyśleć się też można, że bohater dorastał w budynku wielolokalowym bo skąd by się wzięła ta kłódka do drzwi piwnicznych.

Mnie jeszcze zastanowił fakt dużej kultury technicznej bohaterów. Wystarcza rzut oka by przekonać się o napędzie czteroosiowym, o ilości biegów czy technologii silnika. Zastanawia mnie jeszcze dokładny wskaźnik ilości paliwa - 10 litrów. Ja czegoś takiego w moim miśku nie posiadam. ;-)
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-07-15, 22:11   Re: Wyspa Złoczyńców

Planując włączenie się do dyskusji zastanawiałem się z jakiego poziomu mamy toczyć dialog. Czy jako starzy wyjadacze, znawcy twórczości Nienackiego a szczególnie Samochodzików czy też z punktu widzenia nowych czytelników, którym dopiero co wpadła w ręce Wyspa złoczyńców i którzy nie znając dalszych losów bohatera chcą krok po kroku poznawać kolejne losy głównego bohatera. Jest to o tyle istotne bo jak zauważył Nietajenko

Nietajenko napisał/a:

W oczy rzuca się od razu to, że pomimo braku w późniejszych tomach nawiązań do rodziny, Tomasz trochę jej posiadał. Oprócz rodziców i brata miał bezdzietne wujostwo Gromiłłów (tak wywnioskowałem) oraz z całą pewnością drugie wujostwo - rodziców kuzynki Franciszki. Obecność gosposi w domu rodzinnym świadczy o nie najniższym statusie majątkowym. Domyśleć się też można, że bohater dorastał w budynku wielolokalowym bo skąd by się wzięła ta kłódka do drzwi piwnicznych.

A zatem w grę wchodzi ta pierwsza opcja skoro Brat Nietajenko już zrobił odnośnik do późniejszych losów Pana Tomasza.
Mnie także to zastanowiło, że już w pierwszym rozdziale pierwszej części Nienacki ubrał głównego bohatera (o którym nie wiemy jeszcze wtedy kim jest) w dość bogate szaty rodzinne. Dziwi, ze później nic nie wspomina o wymienionych tutaj członkach rodziny a przynajmniej nie w takim zakresie. Czyżby Nienacki wraz z pisaniem kolejnych tomów stwierdził, że rodzina nie jest Tomaszowi potrzebna? Może główny bohater ewaluował wraz z upływem czasu, Tomasz sam w późniejszym czasie napisał, że jego współpracownicy powinni być wolni od zobowiązań rodzinnych. Ale czy to był potrzebne aż w takim wymiarze?
A przy okazji wymienionych przez Nietajenkę osób:

Nietajenko napisał/a:

- Anna Gromiłło - ciotka, która zmarła przed wujem a na której pogrzebie spotkał się bohater z kuzynką Franciszką,

to nie do końca musi być żona wuja Gromiłły. Zdrowy rozum tak nam podpowiada, ale równie dobrze wuj Gromiłło mógł być kawalerem czy wdowcem a ciotka Anna siostrą matki Tomasza nie mającą nic wspólnego z wynalazcą.

Nietajenko napisał/a:

Mnie jeszcze zastanowił fakt dużej kultury technicznej bohaterów. Wystarcza rzut oka by przekonać się o napędzie czteroosiowym, o ilości biegów czy technologii silnika. Zastanawia mnie jeszcze dokładny wskaźnik ilości paliwa - 10 litrów. Ja czegoś takiego w moim miśku nie posiadam. ;-)

Moja Renia też nie posiada takowego wskaźnika. Pokładowy komputer informuje mnie jedynie o zużytym paliwie a i tak jak podejrzewam nie są to dane zbyt dokładne. Dowodzi to chyba tylko tego, że Nienacki wielkim znawcą motoryzacji nie był i trochę tu fantazjował.
Trzymając się jeszcze tematu motoryzacji, albo raczej pojęcia, określanego przez Tomasza w późniejszych tomach mianem "zarażonych chorobą motoryzacji" warto zauważyć, że główny bohater nie omieszkał zaimponować właścicielom trzech samochodów właściwościami wehikułu. A pamiętać należy że Tomasz bardzo nie lubił ujawniać właściwości swojego wehikułu już na początku przygody (zrobił i tu wyjątek, choćby w Księdze strachów, gdy ruszył w pogoń za Klausem demaskując się przy okazji). No ale tym razem darujmy mu to. Przez wzgląd na to, że chciał po prostu sprawdzić możliwości dopiero co nabytego samochodu ale również z uwagi na to, że jak mawiał Leszek z "Daleko od szosy" - "na żądanie raz można".

No i co jeszcze rzuciło mi się w oczy? Genialny początek książki. Na mnie wywarło to tak wielkie wrażenie, że pozwoliłem sobie właśnie tym początkiem rozpocząć przygodę na tym forum:
http://www.pansamochodzik...hp?t=11&start=0
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
misia
Zlotowicz



Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 1229
Skąd: miasto Łódź
Wysłany: 2013-07-15, 22:55   

No tak, też od razu zauważyłam skąd Czesio ściągnął "motto" do nowego forum g;)

Po pierwszym rozdziale jestem też zaskoczona ilością "rodziny" jaką nasz bohater posiadał, wcześniej nie zwróciłam na to uwagi a teraz jeszcze Nietajenko tak ładnie wszystkich wypisał g;) . Rozdział krótki, ale bardzo treściwy. Czytać będę dalej, ale jutro wyjeżdżam i nie wiem jak z netem i czasem będzie. Jestem po wymianie telefonu na "wypasiony", więc zaglądać będę, ale nie wiem czy uda mi się coś napisać g;)
_________________

"Praw­da leży pośrod­ku - może dla­tego wszys­tkim za­wadza" - Arystoteles
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-07-16, 08:56   

zbychowiec napisał/a:
Przed każdymi wakacjami robię plany: w tym roku to już NA PEWNO pojadę na Mazury/Warmię/X/Y/... (niepotrzebne skreślić). Właśnie jest środek wakacji - i co? Ano, to co zawsze.

Zbychowiec to dopiero 1/4 wakacji, jeszcze jest dużo czasu na wyjazd na Mazury/Warmię. :564:
Ja z kolei od kilku lat z dużym wyprzedzeniem planuję wakacyjne wyjazdy i póki co udaje mi zrealizować plany. :-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-16, 13:18   

zbychowiec napisał/a:
Myślę, że mógłbym to nawet trochę uogólnić: większość z nas żyje w sposób mechaniczny, wykonując każdego dnia mniej więcej podobne czynności, zajmując się podobnymi rzeczami. Nie odbijamy zbyt często od tego ustalonego kursu (ze strachu?). Przed każdymi wakacjami robię plany: w tym roku to już NA PEWNO pojadę na Mazury/Warmię/X/Y/... (niepotrzebne skreślić). Właśnie jest środek wakacji - i co? Ano, to co zawsze.

Po części masz rację. Dlatego ja staram się uszczknąć z otaczającego nas świata jak najwięcej. Jadąc nawet gdzieś służbowo, sprawdzam po drodze co jest ciekawego, interesującego do obejrzenia, zwiedzenia. Wiem po prostu, że potem może już nie być takiej okazji. Nie potrafię spędzać wolnego czasu na miejscu. Notorycznie coś mnie kręci, nie daje mi spokoju i choć na chwilę muszę się gdzieś wyrwać. Czasem fajnie jest wsiąść w auto/na motor i jechać bez z góry założonego celu, ot tak po prostu przed siebie.
Mam swoje plany i marzenia ale na razie z różnych względów nie mogę ich zrealizować dlatego żyję w myśl zasady Carpe Diem
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-07-16, 19:13   

To co, lecimy z drugim rozdziałem?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Milady
Przygodomaniak



Wiek: 28
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1371
Skąd: Bezludna Wyspa
Wysłany: 2013-07-17, 08:14   

Czesio1 napisał/a:
To co, lecimy z drugim rozdziałem?


Chyba nikt nie przeczytał....
Ja wczoraj nie mogłam, szykiuję przeprowadzkę. :-P
 
 
misia
Zlotowicz



Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 1229
Skąd: miasto Łódź
Wysłany: 2013-07-18, 14:09   

Ja też na razie nie mam warunków do czytania, poczekamy może jak wrócicie z tych Taterek...
_________________

"Praw­da leży pośrod­ku - może dla­tego wszys­tkim za­wadza" - Arystoteles
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-24, 12:10   

Popieram przedmówczynię! Propozycja moja jest taka aby całą akcję rozpocząć wraz z nadejściem nowego roku szkolnego. :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Afrodyta
Lubi przygody


Wiek: 33
Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 87
Wysłany: 2013-07-28, 00:17   

Jestem świeżutko po przeczytaniu "Wyspy". Trudno mi tu omawiać kolejne rozdziały, bo w trakcie lektury o tym nie myślałam. Pozwolę sobie w takim razie na refleksje ogólne.

- Bardzo nieaktualne wydają mi się dywagacje antropologiczne. Mam na myśli chociażby fragment o nazistach. Zaraz pewnie padnie pytanie w jakim sensie nieaktualne. to rzeczywiście może złe słowo. Chodzi mi może bardziej o pewną powierzchowność, może zawarcie jakichś stereotypów. Na pewno w XXI wieku czyta się to bez większego zaangażowania.

- "Wyspę" czytałam kilkakrotnie, ale dopiero teraz zauważyłam jak bardzo język różni się od współczesnego.

- Mrugający :evil: robi wrażenie. Szkoda, że wehikuł nie został wyposażony w jeszcze więcej gadżetów tego typu.
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-07-29, 13:30   

No to cóż, ruszamy dalej z czytaniem? Może tak do jutra drugi rozdział?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-29, 13:57   

A może zuruck do pierwszego wrócimy? Jeśli nie to 2 przeczytam!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-07-29, 13:59   

johny napisał/a:
A może zuruck do pierwszego wrócimy? Jeśli nie to 2 przeczytam!

Johny, dyskusja na temat pierwszego rozdziału nie została zamknięta więc śmiało dziel się swoimi uwagami.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-29, 14:30   

Najpierw trzeba go przeczytać! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-07-29, 14:39   

johny napisał/a:
Najpierw trzeba go przeczytać! :-)

No to odłóż robotę papierkową na bok (najlepiej do niszczarki) i wciągaj pierwszy rozdział Wyspy :027:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
barttez
Forowy Lektor


Wiek: 39
Dołączył: 13 Lip 2013
Posty: 1160
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-07-29, 14:56   

Przy takim upale to litery uciekną z kartek ufff...
_________________

Aetas dulcissima adulescentia est
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-29, 14:58   

Czesio1 napisał/a:
No to odłóż robotę papierkową na bok (najlepiej do niszczarki) i wciągaj pierwszy rozdział Wyspy

Niestety w pracy nie dysponuję egzemplarzem... :-/
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-07-29, 15:06   

johny napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
No to odłóż robotę papierkową na bok (najlepiej do niszczarki) i wciągaj pierwszy rozdział Wyspy

Niestety w pracy nie dysponuję egzemplarzem... :-/

Qrde, to gdzie Ty pracujesz?? Toż kanon 11-częściowy ( ;-) ) powinieneś mieć w pracy na wyciągnięcie reki. :027:
Podrzucić Ci na maila tekst pierwszego rozdziału? :-D )
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
barttez
Forowy Lektor


Wiek: 39
Dołączył: 13 Lip 2013
Posty: 1160
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-07-29, 15:10   

Czesio1 napisał/a:
johny napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
No to odłóż robotę papierkową na bok (najlepiej do niszczarki) i wciągaj pierwszy rozdział Wyspy

Niestety w pracy nie dysponuję egzemplarzem... :-/

Qrde, to gdzie Ty pracujesz?? Toż kanon 11-częściowy ( ;-) ) powinieneś mieć w pracy na wyciągnięcie reki. :027:
Podrzucić Ci na maila tekst pierwszego rozdziału? :-D )




To już robota wcale nie ruszy :-D
 
 
Jacekxt
Zlotowicz



Wiek: 57
Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 189
Wysłany: 2013-07-29, 18:03   

Świetne to wspólne czytanie! Podoba mi się strasznie! :) Szkoda, że zawsze latem mam tak malutko czasu... :(
_________________
 
 
misia
Zlotowicz



Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 1229
Skąd: miasto Łódź
Wysłany: 2013-07-30, 00:16   

Niektórzy pewnie wiedzą, że na starym forum trwa też akurat konkurs i też trzeba czytać, ja nie dam rady trzech PS czytać na raz g:\
_________________

"Praw­da leży pośrod­ku - może dla­tego wszys­tkim za­wadza" - Arystoteles
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-30, 14:50   Re: Wyspa Złoczyńców

Czesio1 napisał/a:
Planując włączenie się do dyskusji zastanawiałem się z jakiego poziomu mamy toczyć dialog. Czy jako starzy wyjadacze, znawcy twórczości Nienackiego a szczególnie Samochodzików czy też z punktu widzenia nowych czytelników, którym dopiero co wpadła w ręce Wyspa złoczyńców i którzy nie znając dalszych losów bohatera chcą krok po kroku poznawać kolejne losy głównego bohatera. Jest to o tyle istotne bo jak zauważył Nietajenko

Nietajenko napisał/a:

W oczy rzuca się od razu to, że pomimo braku w późniejszych tomach nawiązań do rodziny, Tomasz trochę jej posiadał. Oprócz rodziców i brata miał bezdzietne wujostwo Gromiłłów (tak wywnioskowałem) oraz z całą pewnością drugie wujostwo - rodziców kuzynki Franciszki. Obecność gosposi w domu rodzinnym świadczy o nie najniższym statusie majątkowym. Domyśleć się też można, że bohater dorastał w budynku wielolokalowym bo skąd by się wzięła ta kłódka do drzwi piwnicznych.

A zatem w grę wchodzi ta pierwsza opcja skoro Brat Nietajenko już zrobił odnośnik do późniejszych losów Pana Tomasza.
Mnie także to zastanowiło, że już w pierwszym rozdziale pierwszej części Nienacki ubrał głównego bohatera (o którym nie wiemy jeszcze wtedy kim jest) w dość bogate szaty rodzinne. Dziwi, ze później nic nie wspomina o wymienionych tutaj członkach rodziny a przynajmniej nie w takim zakresie. Czyżby Nienacki wraz z pisaniem kolejnych tomów stwierdził, że rodzina nie jest Tomaszowi potrzebna? Może główny bohater ewaluował wraz z upływem czasu, Tomasz sam w późniejszym czasie napisał, że jego współpracownicy powinni być wolni od zobowiązań rodzinnych. Ale czy to był potrzebne aż w takim wymiarze?
A przy okazji wymienionych przez Nietajenkę osób:

Nietajenko napisał/a:

- Anna Gromiłło - ciotka, która zmarła przed wujem a na której pogrzebie spotkał się bohater z kuzynką Franciszką,

to nie do końca musi być żona wuja Gromiłły. Zdrowy rozum tak nam podpowiada, ale równie dobrze wuj Gromiłło mógł być kawalerem czy wdowcem a ciotka Anna siostrą matki Tomasza nie mającą nic wspólnego z wynalazcą.

Nietajenko napisał/a:

Mnie jeszcze zastanowił fakt dużej kultury technicznej bohaterów. Wystarcza rzut oka by przekonać się o napędzie czteroosiowym, o ilości biegów czy technologii silnika. Zastanawia mnie jeszcze dokładny wskaźnik ilości paliwa - 10 litrów. Ja czegoś takiego w moim miśku nie posiadam. ;-)

Moja Renia też nie posiada takowego wskaźnika. Pokładowy komputer informuje mnie jedynie o zużytym paliwie a i tak jak podejrzewam nie są to dane zbyt dokładne. Dowodzi to chyba tylko tego, że Nienacki wielkim znawcą motoryzacji nie był i trochę tu fantazjował.
Trzymając się jeszcze tematu motoryzacji, albo raczej pojęcia, określanego przez Tomasza w późniejszych tomach mianem "zarażonych chorobą motoryzacji" warto zauważyć, że główny bohater nie omieszkał zaimponować właścicielom trzech samochodów właściwościami wehikułu. A pamiętać należy że Tomasz bardzo nie lubił ujawniać właściwości swojego wehikułu już na początku przygody (zrobił i tu wyjątek, choćby w Księdze strachów, gdy ruszył w pogoń za Klausem demaskując się przy okazji). No ale tym razem darujmy mu to. Przez wzgląd na to, że chciał po prostu sprawdzić możliwości dopiero co nabytego samochodu ale również z uwagi na to, że jak mawiał Leszek z "Daleko od szosy" - "na żądanie raz można".

No i co jeszcze rzuciło mi się w oczy? Genialny początek książki. Na mnie wywarło to tak wielkie wrażenie, że pozwoliłem sobie właśnie tym początkiem rozpocząć przygodę na tym forum:
http://www.pansamochodzik...hp?t=11&start=0


Przeczytałem rozdział I

Tak jak Czesio uważam, że pierwsze wersy są niesamowite! One determinują ciąg dalszy serii i w mojej opinii stanowią swego rodzaju nieformalne motto!
Dalej Nienacki przedstawia nam przede wszystkim dywagacje na temat rodziny oraz rozpływa sie nad walorami wehikułu.
Mnie rozbawił jeden akapit:
Wehikuł wuja Gromiłły miał wspaniały zryw, w ciągu nie więcej niż piętnastu sekund miałem już sześćdziesiąt kilometrów na liczniku...
:-D :-D :-D
Samochód o mocy 350 KM w ciągu 15 sek może osiągnąć ok 150 km/h. Jeszcze jedno potwierdzenie tego, że do końca autor nie dbał chyba o techniczne niuanse.

Generalnie dla mnie rozdział ten to taki doskonały rozgrzewacz, który w znakomity sposób determinuje nas do tego abyśmy nie odkładali książki na bok. Sam zdziwiłem się, że tak szybko przemknąłem przez jego lekturę.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8175
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-30, 15:37   

Rozdział II

Cóż, w rozdziale II mamy rozwinięcie tego o czym Nienacki pisał wcześniej a mianowicie opis dalszych możliwości auta, które ochrzczone zostało nazwą "sam" Osobiście dla mnie ta własnie część najbardziej mi nie pasuje, mając na uwadze to w jaki sposób wehikuł będzie się przemieszczał po wodzie w kolejnych tomach.

Wkrótce przekonałem się, że konstrukcja wehikułu wuja podobna była nieco do amfibii. Turbinę bez trudu udało mi się wkręcić w przygotowane do tego celu miejsce z tyłu wozu. Z prawej strony, w przedniej części „sama" umieścitem fragment kierownicy, której przeznaczenie tak mnie zastanawiało. W bagażniku znalazł się także długi kawał blachy, służący jako ster. Tak więc „sam" miał dwa nłezaleźne od siebie zespoły napędowe, zasilane jednak z jednego baku paliwowego. Miał także dwa niezależaie od siebie układy sterownicze, jeden do jazdy na lądzie, a drugl na wodzie. Aby poruszać się po lądzie, trzeba było zająć miejsce na lewym siedzeniu, przy kierowaniu pojazdem na wodzie należało siedzieć po pra-wej stronie i posługiwać się fragmentem kierownicy sprzężonej ze sterem. Gałka przy ręcznym hamulcu okazała się po prostu przyśpieszaczem do jazdy po wodzie. Wystarczyło przesunąć ją wstecz, a umocowany z tyłu wiatraczek, czyli turbina, zaczynał się coraz szybciej obracać. Szybkość obrotów uwidaczniała się na specjalnym szybkościomierzu.

Dwie godziny zajęło mi przekształcanie „sama" z pojazdu lądowego na pojazd wodny. Zmęczyłem się przy tym okropnie i bardzo wybrudziłem smarami. Wreszcie zepchnęliśmy samochód do wody.

Chyba sam Nienacki nie do końca wiedział w jakim kierunku pójdzie wykorzystanie wehikułu w dalszych częściach bo gdyby miał już jakiś z góry ustalony zamysł wydaje mi się, że wtedy już w pierwszym tomie opis auta odpowiadał by temu jaki faktycznie przewija się w kolejnych częściach. Myślę, że może szkoda, że np w Templariuszach nie zawarł kilku dań opisujących "tuning" sama po to aby uprościć jego poruszanie się po akwenach.

Tutaj pojawia się też po raz pierwszy wątek damsko - męski ale zauważyć należy, że Teresa to właściwie jeszcze dziecko i w taki własnie sposób zostaje ona potraktowana przez bohatera, w którego wypowiedziach panuje pewien moralizatorski i wychowawczy ton. Sama zaś dziewczyna opisana jest zupełnie w inny sposób niż zwykliśmy do tego przywyknąć.

Dziewczyna była brzydka, ruda i bardzo piegowata.

Dowiadujemy się również, że właściciel "sama" - dalej nie znamy jego imienia - jedzie na urlop rozwikłać jakąś zagadkę. Nic natomiast nie wiemy o miejscu jego pracy. Wnioskujemy tylko, że będzie to robił w oderwaniu od swoich zawodowych obowiązków wykorzystując swój urlop.

Nurtujących nas pytań pojawia się co raz więcej i chcemy sięgnąć do kolejnych stronic książki... :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2013-08-11, 08:08   Re: Wyspa Złoczyńców

Nietajenko napisał/a:
Pierwszy rozdział to tylko kilka stron a już na wstępie Nienacki aplikuje nam tłum osób. Pomyślałem sobie, że je wypiszę:
- Główny bohater - jeszcze nie znamy imienia,
- inż. Stefan Gromiłło - wuj, który obdarował bohatera garażem i pojazdem mechanicznym,
[...]

Skoro tak szczegółowo wymieniasz wszystkich, nie powinniśmy zapominać o listonoszu. I nie tylko z formalnych powodów - przecież to z nim przyszła do Tomasza Przygoda.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2013-08-11, 08:12   Re: Wyspa Złoczyńców

Czesio1 napisał/a:
Nietajenko napisał/a:
Zastanawia mnie jeszcze dokładny wskaźnik ilości paliwa - 10 litrów. Ja czegoś takiego w moim miśku nie posiadam. ;-)

Moja Renia też nie posiada takowego wskaźnika. Pokładowy komputer informuje mnie jedynie o zużytym paliwie a i tak jak podejrzewam nie są to dane zbyt dokładne. Dowodzi to chyba tylko tego, że Nienacki wielkim znawcą motoryzacji nie był i trochę tu fantazjował.

No ale to dzisiejsze miśki i renie. W naszym Trabanciku Tato otwierał maskę i wkładał do baku specjalną miarkę, na której wilgotny ślad pozwalał dokładnie ocenić wielkość zapasu paliwa. Może i w wehikule dostęp do zbiornika był bardziej bezpośredni. Na stacji benzynowej Tomasz wskazuje pracownikowi "otwór w baku" (co prawda maski nie musiał w tym celu otwierać).

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2013-08-11, 08:20   Pan Samochodzik i prawo spadkowe

1.
Zgodnie z dzisiejszym prawem spadkowym (kodeks cywilny z 1964 roku) sąd najpierw rozstrzyga o udziale w dziedziczeniu (który ze spadkobierców w jakiej części) a dopiero potem następuje dział spadku - który konkretnie element masy spadkowej przypadnie komu. Dział nie mógłby się odbyć bez wiedzy Tomasza jako jednego ze spadkobierców. Podczas działu Tomasz mógłby protestować przeciw wciskaniu mu niechcianego pojazdu.

2.
Niemożliwe, by Tomasz "miał obowiązek" i "był zmuszony" wejść w prawa posiadacza, jak to jest dwukrotnie podkreślone. Zamiast usiłować darować garaż i wehikuł bratu, Tomasz mógł odrzucić spadek i należna mu część przeszłaby na innych spadkobierców.

Poza tym:
Wydaje mi się, że Nienacki nie rozróżnia pojęć posiadacza i właściciela.
A także, że Tomasz powinien był wcześniej otrzymać zawiadomienie z sądu o toczącym się postępowaniu spadkowym, skoro był wymieniony w testamencie.

Nie mogę znaleźć w internecie przepisów sprzed 1964 roku, ale wątpię by odbiegały znacząco od późniejszych w tych zasadniczych dla prawa spadkowego punktach.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
stefanmalek
Lubi przygody



Dołączył: 08 Sie 2013
Posty: 27
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-08-11, 08:41   

Kynokephalos napisał/a:
Nie mogę znaleźć w internecie przepisów sprzed 1964 roku, ale wątpię by odbiegały znacząco od późniejszych w tych zasadniczych dla prawa spadkowego punktach.


http://isap.sejm.gov.pl/D...=WDU19460600328


Służę pomocą.


Kynokephalos napisał/a:
2.
Niemożliwe, by Tomasz "miał obowiązek" i "był zmuszony" wejść w prawa posiadacza, jak to jest dwukrotnie podkreślone. Zamiast usiłować darować garaż i wehikuł bratu, Tomasz mógł odrzucić spadek i należna mu część przeszłaby na innych spadkobierców.


Oczywiście, że tak. Tylko później czytalibyśmy o Przygodach Pawła(?) N.N. lub Franciszki N.N. Prawda artystyczna jakich wiele u Nienackiego :)
_________________

Medycyna zna różne przypadki...
 
 
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2013-08-11, 08:55   

stefanmalek napisał/a:
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19460600328
Służę pomocą.

O, dzięki. Z odrzucieniem i z działem spadku było podobnie, jak dziś.

stefanmalek napisał/a:
Prawda artystyczna jakich wiele u Nienackiego :)

Rzekłeś.

Pozdrawiam,
Kynokephalos.
_________________

Wonderful things...
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10936
Wysłany: 2013-08-11, 09:19   Re: Pan Samochodzik i prawo spadkowe

Brawo Panowie, jestem pod wrażeniem Waszej dociekliwości! :564:

stefanmalek napisał/a:

Oczywiście, że tak. Tylko później czytalibyśmy o Przygodach Pawła(?) N.N.

Brrrrr, koszmarna wizja. Chociaż z drugie strony to chyba tylko kwestia imienia bo gdyby Nienacki swego bohatera nazwał Paweł a nie Tomasz to nie miałoby to większego znaczenia.

Kynokephalos napisał/a:
1.
Wydaje mi się, że Nienacki nie rozróżnia pojęć posiadacza i właściciela.
A także, że Tomasz powinien był wcześniej otrzymać zawiadomienie z sądu o toczącym się postępowaniu spadkowym, skoro był wymieniony w testamencie.

Myślę Kyno, że Nienacki zakładał napisanie książki stricte przygodowej i nad tym się skupił. Chyba nie przewidział, że ktoś kiedyś po latach będzie drobiazgowo rozkładał treść Jego książek na czynniki pierwsze. I o ile w przypadku późniejszych części kanonu jakoś dałoby się to usprawiedliwić (w końcu pisał z wioski ukrytej głęboko w lasach) o tyle Wyspa powstała jeszcze w czasach gdy mieszkał w wielkim mieście gdzie miał dostęp do głęboko pojętej cywilizacji. I mógł dopracować takie szczegóły jak z tym spadkiem od wuja Gromiłły. ;-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2013-08-11, 09:36   

Cóż, wszystkie te perypetie miały chyba stanowić przygotowanie i oprawę ulubionego momentu, gdy kamień odrzucony przez budujących staje się kamieniem węgielnym, ostatni - pierwszymi, brzydkie kaczątko - łabędziem a niedawni prześmiewcy czołgają się u stóp Kopciuszka.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.67 sekundy. Zapytań do SQL: 14