Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Wyprawa ratunkowa na Nanga Parbat
Autor Wiadomość
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10435
Wysłany: 2018-01-27, 20:10   Wyprawa ratunkowa na Nanga Parbat

Nanga Parbat

Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie tak ryzykują. Mam tylko nadzieję, że ratownikom się stanie się nic złego. Bo to że ci dwoje ryzykowali swoje życie to sprawa ich i ich rodzin, ale że przez głupotę narażają życie innych to już inna sprawa.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7789
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-01-27, 20:16   

Czesio1 napisał/a:
Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie tak ryzykują. Mam tylko nadzieję, że ratownikom się stanie się nic złego. Bo to że ci dwoje ryzykowali swoje życie to sprawa ich i ich rodzin, ale że przez głupotę narażają życie innych to już inna sprawa.


Podpisuje sie pod tym calkowicie. Duzo o tym mysle ostatnio.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-27, 20:34   

Czesio1 napisał/a:
Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie tak ryzykują.


Ja rozumiem, to jest nałóg, uzależnienie. Nie podoba mi się natomiast robienie z takich ludzi sportowców i bohaterów. Nie akceptuję również oczekiwania, że cały świat będzie im pomagał i pretensji jeśli tego nie robi.
Z drugiej strony ciekawym jest, że gdy koleś naraża własne życie idąc w góry jest traktowany jak bohater a kilkudziesięciu kolesi, którzy chcą sobie nawzajem nakłaść po pysku gdzieś na polance w lesie są wyłapywani przez policję i traktowani jak bandyci. Prawdę mówiąc, ci co chcą się bić w lesie mają bliżej do sportu niż ten, który na ryzyku idzie w góry.

Niezależnie od powyższego, pełen szacunek dla idących z pomocą.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7687
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-27, 20:40   

PawelK napisał/a:
Z drugiej strony ciekawym jest, że gdy koleś naraża własne życie idąc w góry jest traktowany jak bohater a kilkudziesięciu kolesi, którzy chcą sobie nawzajem nakłaść po pysku gdzieś na polance w lesie są wyłapywani przez policję i traktowani jak bandyci. Prawdę mówiąc, ci co chcą się bić w lesie mają bliżej do sportu niż ten, który na ryzyku idzie w góry.

Zgadzam się.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10435
Wysłany: 2018-01-27, 20:40   

PawelK napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie tak ryzykują.


Ja rozumiem, to jest nałóg, uzależnienie. Nie podoba mi się natomiast robienie z takich ludzi sportowców i bohaterów. Nie akceptuję również oczekiwania, że cały świat będzie im pomagał i pretensji jeśli tego nie robi.
Z drugiej strony ciekawym jest, że gdy koleś naraża własne życie idąc w góry jest traktowany jak bohater a kilkudziesięciu kolesi, którzy chcą sobie nawzajem nakłaść po pysku gdzieś na polance w lesie są wyłapywani przez policję i traktowani jak bandyci. Prawdę mówiąc, ci co chcą się bić w lesie mają bliżej do sportu niż ten, który na ryzyku idzie w góry.

Niezależnie od powyższego, pełen szacunek dla idących z pomocą.

Nigdy by mi nie przyszło na myśl żeby nazywać sportowcami tych co ryzykują swoje życie idąc w góry. W wysokie dodam góry i do tego zimą.
I też się zgadzam, że szacunek dla ratowników. Oby im się nic nie stało.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7687
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-27, 21:00   

I jeszcze jedno w myśl zasady: Chcącemu nie dzieje się krzywda, to ich życie ich wybór. Podobnie jest z ratownikami. Nikt ich do akcji nie zmusza.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2018-01-27, 21:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-27, 21:06   

johny napisał/a:
Podobnie jest z ratownikami. Nikt ich do akcji nie zmusza.


Nie zmusza ale to jest ich życie i chyba takie zachowanie należy potraktować jako naturalne.

BTW, przeczytałem wywiad z gościem, który ma pretensje do Pakistańczyków, że czekali na gwarancje finansowe. Gość z jednej strony ma pretensje z drugiej opowiada o tym, jak lata temu wylądował w Pakistanie i okazało się, że zanim wyjdzie w góry musi zapłacić zaległy rachunek... Zupełnie niezależnie - to jest Azja, tam życie ludzkie nie ma takiej wartości jak w cywilizacji europejskiej a pewnie przeciętni Pakistańczycy traktują kolesi lezących do góry jak wariatów.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-27, 21:54   

Na TT napisali, że ratownicy dotarli do Francuzki.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10435
Wysłany: 2018-01-27, 21:56   

PawelK napisał/a:
Na TT napisali, że ratownicy dotarli do Francuzki.

Ona jest z tego co piszą od wczoraj w znacznie lepszej kondycji niż Polak.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 871
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-01-28, 11:37   

No i niestety :(
Akcja zakończona. Dobrze, że choć jedną osobę udało się uratować.

Ja tych ludzi trochę rozumiem, żyjemy w społeczeństwie w którym jest coraz więcej zakazów (w imię, oczywiście, "naszego dobra" - niedługo pewnie zostanie uregulowane ustawą że w czasie mrozu należy nosić rękawiczki i czapkę). A w wielu ludziach duch jest "niespokojny". Kiedyś taki wsiadał na statek i płynął odkrywać nowe lądy, a teraz co pozostało? Jedynie takie w pewnym sensie namiastki odkrywania. Wejść na jakas górę zimą trasą którą nikt nie wszedł. Przepłynąć kajakiem Atlantyk. I tak dalej...
A samotne żeglowanie? Ile było już wypadków? Tylko to jest mniej medialne, więc jest trochę na ten temat mniejsza histeria niż w przypadku wspinaczy. A rajdowcy? W prawie każdym "Dakarze" były wypadki śmiertelne.
Ludzie chcą rywalizować, żyć na krawędzi, można im tego pozabraniać i będziemy mieli takie społeczeństwo jak opisał Lem w "Powrocie z gwiazd".
I jeszce jedno - nikt ekipie naszych ratowników nie kazał tam iść, nikt od nich tego nie wymagał! To była ich decyzja, poszli pomóc kolegom.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-28, 11:45   

irycki napisał/a:
Kiedyś taki wsiadał na statek i płynął odkrywać nowe lądy


To jest romantyzm. Prawda jest taka, że ci, którzy odkrywali nowe lądy zazwyczaj byli najemnikami a płynęli w celach biznesowych a nie naukowo-romantycznych.

irycki napisał/a:
A samotne żeglowanie? Ile było już wypadków? Tylko to jest mniej medialne, więc jest trochę na ten temat mniejsza histeria niż w przypadku wspinaczy. A rajdowcy? W prawie każdym "Dakarze" były wypadki śmiertelne.


Ostatnio równie "romantyczny" żeglarz (74 lata) wypadł z jachtu na Atlantyku. Rybki go zjadły a znów pół świata było zaangażowane w jego poszukiwanie. Rozumiem, że chcą się bawić ale albo powinni się bawić rozsądnie albo, skoro są tacy "odważni" to powinni przyjąć ryzyko na klatę i umrzeć jak na odważnych przystało.

irycki napisał/a:
I jeszce jedno - nikt ekipie naszych ratowników nie kazał tam iść, nikt od nich tego nie wymagał! To była ich decyzja, poszli pomóc kolegom.


To akurat już chyba się mieści w kanonie bycia himalaistą, aczkolwiek widać że akurat ci ludzie robili wszystko z rozsądkiem i kontrolując swoje możliwości.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 56
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5076
Wysłany: 2018-01-28, 11:51   

I po co wcześniej tak to nagłaśniali ? Teraz efekt będzie odwrotny od zamierzonego, zamiast popularyzacji himalaizmu, będzie potępienie. Zaraz zaczną się komentarze: "kto zapłaci za akcję ratunkową", "dlaczego ona go nie ratowała" i inne bzdury.

A co do sensu poświęcania życia w imię sukcesu, przytoczę historię z mojego najbliższego otoczenia. Mój kolega, lekarz, miał hobby - nurkowanie i to nie byle jakie, bo nurkowanie jaskiniowe. Pod koniec lat 80-tych był taki wypadek z nurkiem jaskiniowym, który utonął w jednej z jaskiń tatrzańskich. Kiedy spytałem go czy jego hobby ma sens przy takim zagrożeniu życia, odpowiedział mi "i o to właśnie chodzi".
Kilka lat później zginął w podwodnej jaskini we Włoszech, zostawiając żonę i dziecko. Czy to miało sens ?
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-28, 12:15   

TomaszK napisał/a:
Kilka lat później zginął w podwodnej jaskini we Włoszech, zostawiając żonę i dziecko. Czy to miało sens ?


Tacy ludzie chyba nie patrzą na sens tego co robią. To jest IMO rodzaj nałogu, ich organizm domaga się tego i oni nie potrafią nad tym zapanować.

Dlaczego nagłaśniają? To chyba jest element "nałogu" są ludzie, którzy robią wielkie rzeczy bo uważają, że tak powinni postępować i wie o tym grupa najbliższych a są tacy, którzy szukają poklasku i sławy.
Są również tacy, którzy mierzą zamiary na siły i w tym się realizują a są tacy, którzy przekraczają granice możliwości i się w tym zatracają. To podobnie jak z alko - są tacy, którzy czasami piją, czasami się nawet upiją a są tacy, którzy są alkoholikami i oni krzywdzą najbliższych. Różnica jest taka, że jest społeczne przyzwolenie na narażanie rodziny wspinając się nieprzygotowanym coraz wyżej a nie ma na alkoholizm.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7687
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-28, 12:29   

irycki napisał/a:
No i niestety :(
Akcja zakończona. Dobrze, że choć jedną osobę udało się uratować.

Ja tych ludzi trochę rozumiem, żyjemy w społeczeństwie w którym jest coraz więcej zakazów (w imię, oczywiście, "naszego dobra" - niedługo pewnie zostanie uregulowane ustawą że w czasie mrozu należy nosić rękawiczki i czapkę). A w wielu ludziach duch jest "niespokojny". Kiedyś taki wsiadał na statek i płynął odkrywać nowe lądy, a teraz co pozostało? Jedynie takie w pewnym sensie namiastki odkrywania. Wejść na jakas górę zimą trasą którą nikt nie wszedł. Przepłynąć kajakiem Atlantyk. I tak dalej...
A samotne żeglowanie? Ile było już wypadków? Tylko to jest mniej medialne, więc jest trochę na ten temat mniejsza histeria niż w przypadku wspinaczy. A rajdowcy? W prawie każdym "Dakarze" były wypadki śmiertelne.
Ludzie chcą rywalizować, żyć na krawędzi, można im tego pozabraniać i będziemy mieli takie społeczeństwo jak opisał Lem w "Powrocie z gwiazd".
I jeszce jedno - nikt ekipie naszych ratowników nie kazał tam iść, nikt od nich tego nie wymagał! To była ich decyzja, poszli pomóc kolegom.

Podpisuję się pod tym obiema rękami! :564:
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XVIII XIV 1

 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 871
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-01-28, 12:31   

TomaszK napisał/a:

Kilka lat później zginął w podwodnej jaskini we Włoszech, zostawiając żonę i dziecko. Czy to miało sens ?


Dla niego zapewne tak, skoro to robił.
Ludzie skaczą ze spadochronami. Niby to jest "dosyć" bezpieczne, ale jadnak pojedyncze wypadki śmiertelne w skali roku się zdarzają. Latają na szybowcach. Też kilka wypadków w skali roku. Latają na glajdach, lotniach, motolotniach. Żeglują (nawet na Mazurach można się przecież utopić). Chodzą w skałki. Uprawiają całą masę rozmaitych aktywności, które są nieco mnie bezpieczne niż szachy. Czy to ma sens? No dla każdego ten sens jest gdzie indziej i w innym miejscu zaczyna go brakować.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-28, 12:50   

irycki napisał/a:
Ludzie skaczą ze spadochronami. Niby to jest "dosyć" bezpieczne, ale jadnak pojedyncze wypadki śmiertelne w skali roku się zdarzają. Latają na szybowcach. Też kilka wypadków w skali roku. Latają na glajdach, lotniach, motolotniach. Żeglują (nawet na Mazurach można się przecież utopić). Chodzą w skałki. Uprawiają całą masę rozmaitych aktywności, które są nieco mnie bezpieczne niż szachy.


Tak ludzie robią to wszystko, chodzą również w wysokie (a nawet bardzo wysokie) góry. Ale trzeba odróżnić ludzi, którzy zachowują wszystkie zasady a zdarza się wypadek od tych, którzy z rozmysłem narażają się na ryzyko - chodzenie w zimie czy bez tlenu to są rozmyślne podwyższenia ryzyka. To tak ja ze wspomnianym 74-letnim kapitanem jachtu, który:
a) wypłynął dookoła świata jachtem

b) z 67-letnią żoną, która nie potrafiła ogarnąć samodzielnie jachtu
c) poszedł poprawiać żagiel bez przypięcia pasami i bez kamizelki.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 871
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-01-28, 13:53   

PawelK napisał/a:
Ale trzeba odróżnić ludzi, którzy zachowują wszystkie zasady a zdarza się wypadek od tych, którzy z rozmysłem narażają się na ryzyko

Ale kto określa, które zasady są "wszystkie"? :)
Dla jednych samo pójście w wysokie góry będzie złamaniem "wszelkich" zasad bezpieczeństwa, dla innych takim złamaniem będzie pójście bez tlenu. A znajdą się ludzie, dla których owo pójście bez tlenu będzie mieściło się w akceptowalnych granicach ryzyka. Tak jak dla innych skok ze spadochronem.

Dla każdego ta granica jest indywidualnie postawiona i chodzi mi o to, że nie ma (na szczęście!) i nie powinno być żadnego gremium, które by ustalało - to jest jeszcze akcjeptowalne, a to już przekracza granicę ryzyka.

Przykład z żeglarzem jest o tyle chybiony, że to co zrobił (prace na jachcie bez zabezpieczenia się) to raczej zwykłe niedbalstwo, a nie celowe podwyższanie sobie poprzeczki. Sądzę że uczestnikom wyprawy na NP czego jak czego, ale niedbalstwa nie da się zarzucić. Podejrzewam że byli znakomicie przygotowani, ale sytuacja potrafi przerosnąć nawet najlepiej przygotowanych.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-28, 14:01   

irycki napisał/a:
Dla każdego ta granica jest indywidualnie postawiona i chodzi mi o to, że nie ma (na szczęście!) i nie powinno być żadnego gremium, które by ustalało - to jest jeszcze akcjeptowalne, a to już przekracza granicę ryzyka.


Gdzieniegdzie jest to ustalone. Aby wejść na Gerlach trzeba wynająć przewodnika z uprawnieniami, aby wejść na Kili trzeba wynająć całą grupę - przewodnika, kucharza, lekarza, tragarza, w cenę wchodzi również ubezpieczenie. Pakistańczycy mają na to wywalone, biorą kasę za pozwolenie na wejście a później koszą za każdy przypadek losowy - pogodę, przekroczenie terminu itd. Takie gremia są również w życiu codziennym - żeby prowadzić samochód, musisz mieć prawo jazdy, żeby kupować alko musisz mieć ukończone 18 lat i to niezależnie od tego czy umiesz jeździć samochodem czy nie oraz czy w wieku 16 lat masz mocną głowę czy byś się upił jedną lufką gorzały.

irycki napisał/a:
Przykład z żeglarzem jest o tyle chybiony, że to co zrobił (prace na jachcie bez zabezpieczenia się) to raczej zwykłe niedbalstwo, a nie celowe podwyższanie sobie poprzeczki. Sądzę że uczestnikom wyprawy na NP czego jak czego, ale niedbalstwa nie da się zarzucić. Podejrzewam że byli znakomicie przygotowani, ale sytuacja potrafi przerosnąć nawet najlepiej przygotowanych.


To tylko domysły. Może facet zawsze tak pływał i nie widział upływającego czasu a oni może byli przygotowani w 100% a może nie o tym może się dowiemy a może nigdy nie będziemy wiedzieli.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
irycki
Żądny przygód
Pan Motocyklik



Wiek: 51
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 871
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-01-28, 15:00   

PawelK napisał/a:
Aby wejść na Gerlach trzeba wynająć przewodnika z uprawnieniami, aby wejść na Kili trzeba wynająć całą grupę - przewodnika, kucharza, lekarza, tragarza

I oczywiście wcale nie chodzi o to, że dzięki temu kosi się z chętnych ciężką kasę.


Cytat:
Takie gremia są również w życiu codziennym - żeby prowadzić samochód, musisz mieć prawo jazdy

Zły przykład. Konieczność posiadania prawa jazdy (a więc nauczenia się przepisów, opanowanie techniczne pojazdu, to wszystko potwierdzone egzaminem) ma służyć zmaksymalizowaniu prawdopodobieństwa, że wszyscy znajdujący się na drodze znają przepisy i potrafią prowadzić.

Natomiast jak ktoś chce sobie szaleć na zamkniętym torze, to powinna być jego sprawa. Ew. jeszcze jego ubezpieczyciela :/ .
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-01-28, 15:09   

irycki napisał/a:
I oczywiście wcale nie chodzi o to, że dzięki temu kosi się z chętnych ciężką kasę.


Aż dziw bierze, że Pakistańczycy na to nie wpadli - obowiązkowe ubezpieczenie z helikopterem w tle. Przecież by można skosić z 10 tysięcy euro za takie ubezpieczenie.

irycki napisał/a:
Zły przykład. Konieczność posiadania prawa jazdy (a więc nauczenia się przepisów, opanowanie techniczne pojazdu, to wszystko potwierdzone egzaminem) ma służyć zmaksymalizowaniu prawdopodobieństwa, że wszyscy znajdujący się na drodze znają przepisy i potrafią prowadzić.


To Twoja interpretacja nie znam oficjalnej wykładni. O ile dobrze kojarzę to również kierujący sprawca wypadku jest ratowany przez Pogotowie, więc może jednak dbamy również o jego bezpieczeństwo i własną kasę?

irycki napisał/a:
Natomiast jak ktoś chce sobie szaleć na zamkniętym torze, to powinna być jego sprawa. Ew. jeszcze jego ubezpieczyciela :/


Nie wiem jak jest z prawkiem przy wynajmowaniu toru ale na bank samochody, które tam się ścigają nie muszą być zarejestrowane.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 39
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 1554
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2018-01-28, 15:09   

To jest chyba rodzaj nałogu (chodzi chyba o poziom adrenaliny).
Znałem kolegę co jeździł jak wojskowy na misje do Iraku, Afganiastanu, Libanu i w inne niebezpieczne miejsca. Kiedy wrócił do domu po jakimś czasie wyznał, że już chciałby wrócić, że już mu tego bardzo brakuje. Ja nie mogłem tego zrozumieć tym bardziej, że zawsze uważałem go za rozsądnego człowieka. Niektórym w życiu potrzeba czegoś więcej
_________________
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10435
Wysłany: 2018-01-28, 15:16   

PawelK napisał/a:

Aż dziw bierze, że Pakistańczycy na to nie wpadli - obowiązkowe ubezpieczenie z helikopterem w tle. Przecież by można skosić z 10 tysięcy euro za takie ubezpieczenie.

Jest jeszcze inne wyjście. Można przecież w podobnych sytuacjach ustalić obowiązkowy depozyt na wypadek konieczności użycia helikoptera. Wtedy nie trzeba było czekać aż zbiorą potrzebną kasę na helikopter. Oczywiście mam na myśli wysokie góry, nie nasze Taterki.
Ech, zatęskniło mi się za Taterkami.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.37 sekundy. Zapytań do SQL: 14