Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Stanisław Lem
Autor Wiadomość
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3972

Wysłany: 2018-04-06, 09:00   Stanisław Lem

Pewnie jak ktoś zajrzał do tego tematu sugerując się nazwiskiem to pomyślał "oooo będzie o SF". Otóż nie. SF Lema czytałem jakiś czas temu i jak na SF uważałem je za ciężkie. Teraz wiem trochę więcej o historii pisarza i pewnie będą się kiedyś inaczej czytały.
Wracając do książki, którą przeczytałem - "Szpital przemienienia". Pewnie sporo ludzi jest "skrzywionych" powszechną opinią, że jest to powieść o szpitalu dla umysłowo chorych podczas okupacji niemieckiej, do tego dochodzi film, którego nie obejrzałem, ale z opisów wynika, że skupia się raczej na tej bardziej medialnej części książki czyli "postawy moralne lekarzy wobec umysłowo chorych i groźby likwidacji szpitala", oczywiście likwidacji w sensie takim jak rozumiał to niemiecki okupant, czyli likwidacji ostatecznej.
Nic bardziej mylnego. Myślę, że trzeba zacząć od początku. Stanisław Lem, w momencie gdy rozpoczęła się II WŚ miał 18 lat i chwilę później rozpoczął studia medyczne w okupowanym przez Związek Radziecki Lwowie. Studia prawie skończył po wojnie w Krakowie (prawie, bo z rozmysłem je przerwał).
"Szpital przemienienia" napisał w 1948 roku, czyli niedługo po wojnie, w wieku 27 lat.
Tak jak napisałem wcześniej - książka faktycznie nie opisuje "przygód" młodego lekarza, tylko jest traktatem psychologiczno-filozoficznym. Autor prezentuje w niej różne rozważania na temat życia i ludzkich postaw. Trzy czwarte książki to przemyślenia głównego bohatera oraz dyskusje filozoficzne zarówno z lekarzami jak i pacjentami. Wszystko to wplecione oczywiście w świat 1940 roku - partyzanci, doniesienia o łapankach i obozach, zachowanie "zwykłych" Niemców, chorzy, którzy trafili do szpitala z frontu lub obozu i wreszcie oczywiście likwidacja szpitala.
W kontekście ostatnich wydarzeń w naszym kraju i jednoznacznej oceny ze strony "mocarstw" myślę, że warto zwrócić uwagę na opisy z dużym prawdopodobieństwem w oparciu o własne obserwacje bardzo wrażliwego człowieka, różnych zachowań ludzi będących w tej samej sytuacji (lekarze w likwidowanym szpitalu). Jak na dłoni widać, że nie było to takie proste jak niektórym się teraz wydaje.
Jeśli by ktoś się brał za tę książkę ostrzegam - opisy ze szpitala są baaaardzo realistyczne, krew tryska jak w holyłódzkich horrorach klasy B.

Jeszcze wrócę na chwilę do powieści SF, które moim zdaniem zawierają również sporo rozważań filozoficzno-psychologicznych. Według dostępnych materiałów Lem był mocno naciskany aby w swoich powieściach realistycznych uwzględniać współczesną wtedy filozofię socjalistyczną. Istnieje teoria, że to było przyczyną przeniesienia swoich powieści do świata nierealnego.

I dwie ciekawostki - jedna - ojciec głównego bohatera - nawiedzony wynalazca, który robił kotlety z liści bo... drzewa żyją po 600 lat bez jedzenia mięsa więc muszą być ok, trochę mi się skojarzył z rozważaniami o metalu lżejszym od powietrza z Lalki. Niby było to sto lat wcześniej ale wygląda na to, że jeszcze przed wojną bardziej zwracano uwagę na ten typ ludzi. Teraz praktycznie o nich się nie słyszy (ale nadal są).
Druga, to z pytaniem do TomaszKa - w szpitalu pracował również chirurg, który po postawieniu diagnozy, że "obłęd" jest spowodowany nowotworem mózgu, nie odsyłał chorego do szpitala, tylko sam przeprowadzał operację. Ciekawi mnie, czy przed wojną był to standard czy autor tylko dopasował sobie fakty do celu - przedstawienia postaci "szalonego chirurga" zafascynowanego zachowaniami ludzi dotkniętych tą chorobą.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
Ostatnio zmieniony przez PawelK 2018-04-28, 20:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kustosz
Uwielbia przygody



Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 128
Wysłany: 2018-04-06, 12:21   

„Szpital przemienienia” czytałem baaardzo dawno temu i zupełnie rozminął się z oczekiwaniami jakie wtedy miałem. Nie wykluczone jednak, że w wieku dojrzałym warto wrócić do tej książki.

Lema nie da się zaszufladkować. Pomijając „Szpital przemienienia”, który jest chyba najmniej reprezentatywny dla jego twórczości, wszystkie pozostałe rzeczy wrzuca się zwykle do worka z napisem science fiction, a to zupełnie nie oddaje istoty rzeczy. Jego wczesne powieści to rzeczywiście historyjki z gatunku SF, mniej lub bardziej udane, potem to co pisał ewoluowało w powieści z wyraźnymi akcentami filozoficznymi, psychologicznymi, socjologicznymi, żeby w końcu zamienić się de facto w traktaty filozoficzne.

Z rok temu przeczytałem ponownie „Powrót z gwiazd”, który kiedyś mnie zachwycił i byłem zaskoczony jak się ta książka zestarzała. Nie tyle może fabularnie, ale sam sposób pisania, rozwlekłej narracji, przyznam, że znużyło to mnie. Najbardziej chyba cenię „Głos pana”. To już jest bardzo filozoficzna powieść, a może raczej traktat naukowo-filozoficzny, w której autor w bardzo przekonujący sposób dowodzi, że nasze próby kontaktu z innymi cywilizacjami zamieszkującymi kosmos, skazane są de facto na niepowodzenie. Przy okazji polecam tę książkę, uprzedzając jednak, że nie jest to łatwa literatura.
 
 
Von Dobeneck
[Usunięty]

Wysłany: 2018-04-12, 09:37   

Książki, o których wspomnieli Pawelk i Kustosz czytałem ze trzydzieści lat temu, więc w wieku ok 15 lat i przyznam, że ledwo przez nie przebrnąłem. Natomiast Dzienniki gwiazdowe, Bajki robotów czy Solaris-Niezwyciężony po prostu uwielbiałem. Niektóre z tych opowiadań miały taką moc przekazu, że do dziś, w różnych momentach życia, zastanawiam się, czy ja to na pewno ja, czy to tylko odbicie prawdziwej rzeczywistości. Pozostaje jeszcze Pamiętnik znaleziony w wannie, który czytałem w równie zamierzchłej przeszłości i który był niepokojący i dziwny. Pamiętam, że okładka była czerwona, a tytuł miał tłoczone złote litery. W każdym razie, mogę śmiało powiedzieć, że Lem, oprócz Lovecrafta i Daniela Defoe, miał największy wpływ na to kim jestem i w jaki sposób postrzegam świat.

Ciekawi mnie, czy Stanisław Lem rzeczywiście powiedział: "...dopóki nie skorzystałem z internetu, to nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów...", bo są różne opinie na ten temat.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3972

Wysłany: 2018-04-12, 10:16   

Von Dobeneck napisał/a:
Książki, o których wspomnieli Pawelk i Kustosz czytałem ze trzydzieści lat temu, więc w wieku ok 15 lat i przyznam, że ledwo przez nie przebrnąłem.


A to mnie akurat nie dziwi. Chyba to są książki dla innej grupy wiekowej. Sądzę, że gdybym się zabrał za Szpital przemienienia w wieku 15 lat to bym skończył po 2-3 stronach. Opis wiejskiego pogrzebu z przerysowanymi charakterystykami członków rodziny, nie, zdecydowanie to nie lektura dla piętnastolatka.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7894
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2018-04-12, 10:21   

PawelK napisał/a:
Tak jak napisałem wcześniej - książka faktycznie nie opisuje "przygód" młodego lekarza, tylko jest traktatem psychologiczno-filozoficznym. Autor prezentuje w niej różne rozważania na temat życia i ludzkich postaw. Trzy czwarte książki to przemyślenia głównego bohatera oraz dyskusje filozoficzne zarówno z lekarzami jak i pacjentami. Wszystko to wplecione oczywiście w świat 1940 roku - partyzanci, doniesienia o łapankach i obozach, zachowanie "zwykłych" Niemców, chorzy, którzy trafili do szpitala z frontu lub obozu i wreszcie oczywiście likwidacja szpitala.


Dopiero teraz przeczytałam Twój wpis, Pawle, bo faktycznie wcześniej pomyślałam, że to nie dla mnie.
Tymczasem brzmi całkiem interesująco :-)
Chętnie przeczytam.

PawelK napisał/a:
Druga, to z pytaniem do TomaszKa - w szpitalu pracował również chirurg, który po postawieniu diagnozy, że "obłęd" jest spowodowany nowotworem mózgu, nie odsyłał chorego do szpitala, tylko sam przeprowadzał operację. Ciekawi mnie, czy przed wojną był to standard czy autor tylko dopasował sobie fakty do celu - przedstawienia postaci "szalonego chirurga" zafascynowanego zachowaniami ludzi dotkniętych tą chorobą.


Myślę, że Tomaszek tego nie widział, zatem go trochę wywołam.
Hop hop! Tomaszku! Pytanie do Ciebie padło (też jestem ciekawa odpowiedzi) :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Von Dobeneck
[Usunięty]

Wysłany: 2018-04-15, 20:54   

PawelK napisał/a:
Von Dobeneck napisał/a:
Książki, o których wspomnieli Pawelk i Kustosz czytałem ze trzydzieści lat temu, więc w wieku ok 15 lat i przyznam, że ledwo przez nie przebrnąłem.


A to mnie akurat nie dziwi. Chyba to są książki dla innej grupy wiekowej. Sądzę, że gdybym się zabrał za Szpital przemienienia w wieku 15 lat to bym skończył po 2-3 stronach. Opis wiejskiego pogrzebu z przerysowanymi charakterystykami członków rodziny, nie, zdecydowanie to nie lektura dla piętnastolatka.


No właśnie. Myślę, że niektórych książek, w pewnym wieku nie powinno się czytać, ponieważ nic z nich nie wyniesiemy, a zniechęcenie zostaje na lata. Do tej pory nie mogę się przymusić do przeczytania jeszcze raz Szpitala i Dziennika, chociaż mam pewność, że byłaby to zupełnie inna lektura. Na szczęście, cały czas mam te książki, więc pewnie nadejdzie ten dzień.
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3972

Wysłany: 2018-04-15, 21:12   

Von Dobeneck napisał/a:
Myślę, że niektórych książek, w pewnym wieku nie powinno się czytać, ponieważ nic z nich nie wyniesiemy, a zniechęcenie zostaje na lata.


Słusznie rzeczesz.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 56
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5124
Wysłany: 2018-04-15, 22:49   

Książki niestety nie czytałem, oglądałem film. Pamiętam scenę otwierania czaszki przy pomocy takiej specjalnej piły przypominającej sznurek, później wielokrotnie spotykałem się ze śladami tak przeprowadzonej kraniotomii, ale teraz robi się to trochę inaczej. Ale zgadza się, tak jak w filmie, nic nie stało na przeszkodzie, żeby otwierać czaszkę w dowolnym rodzaju szpitala. Zresztą tak było jeszcze 50 lat później, kiedy studiowałem. Transport z małej miejscowości do miasta uniwersyteckiego był na tyle powolny, że podejmowano się operacji neurochirurgicznej w małym szpitalu, byle tylko posiadał salę operacyjną.
Myślę, że w latach 30-tych, było to dużo częstsze i szersze, chociaż tłumaczenie choroby psychicznej nowotworem, to była tylko teoria, która nigdy nie zyskała szerszego poparcia. Może rzeczywiście chodzi o pokazanie osoby, która przedkłada własne osiągnięcie naukowe, ponad dobro chorego.
Wyjątkiem jest oponiak okolicy przed-czołowej. To niezłośliwy guz, ale rosnąc w tym miejscu, wywołuje negatywny wpływ na zachowanie chorego, które przejawia się m.in. jako "moria" (głupkowata wesołkowatość), albo odwrotnie, jako otępienie zwane "zespołem czołowym".
No i po co pytaliście - dostałem słowotoku.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3972

Wysłany: 2018-04-15, 23:01   

TomaszK napisał/a:
No i po co pytaliście - dostałem słowotoku.


Bardzo dobrze, że spytaliśmy. Czegoś ciekawego się dowiedzieliśmy.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.26 sekundy. Zapytań do SQL: 13