Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Kulinarna wyprawa na Daleki Wschód
Autor Wiadomość
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5645
Wysłany: 2018-03-05, 20:35   Kulinarna wyprawa na Daleki Wschód

To może nietypowy tytuł jak na relację z podróży, ale prawdę mówiąc głównym celem wyjazdu (przynajmniej z mojej strony), było zakosztowanie tajskiej kuchni. Oczywiście były też zabytki, świątynie buddyjskie, plaże i jaskinie, ale moim marzeniem była wyprawa kulinarna.
Kuchnia dalekowschodnia to nie robaki ani inne dziwactwa, ale swoisty zestaw składników i przypraw. Ze wszystkiego co tam jadłem najbardziej smakowała mi zupa występująca pod różnymi nazwami, ale której podstawą smaku, jest pasta curry i mleczko kokosowe.



Jedliśmy ją wielokrotnie pod różnymi nazwami i w różnych zestawach kolorystycznych.





Inne składniki zupy, to trawa cytrynowa, liście kafiru (cokolwiek to jest) i sok z limonki – wszystko o cytrynowym aromacie. Zupa jest boska ! Dodatkowo wrzuca się do niej kawałki kurczaka lub owoce morza i jarzyny. Podaje się ją z ryżem.
Ten sam zestaw smaków występuje w potrawach o zbiorczej nazwie „curry”, bardziej gęstych i z większą ilością mięsa.




Inna zupa, podobno bardzo tutaj popularna, to rodzaj rosołu rybnego



Dobry może dla urozmaicenia, ale to nie mój smak.

Natomiast zdecydowanie w moim guście, jest makaron Pad Thai, ryżowy makaron z usmażonym jajkiem, sosem sojowym i dodatkami.

[/url]



Dodatki bardzo różne, najczęściej warzywa, kurczak albo krewetki



Owoce morza mają duże znaczenie w taskiej kuchni, może dlatego że kraj jest prawie otoczony morzem, a krewetki pozyskuje się nie tylko z połowów, ale także z hodowli. Jedliśmy zatem:
małże:



kalmary:



homara:



Beacie bardzo smakował, dopóki nie dowiedziała się, że to nie homar tylko langusta, ale powiedziała, że nie odpuści i musi spróbować homara. Nie wiecie, gdzie w Polsce można to zjeść ? (tanio :-D )



Były też inne potrawy, np. krewetki z jarzynami



Prawdę mówiąc zamówiłem to przez pomyłkę. Ja wyjadłem krewetki a Beata jarzyny. Nawiasem mówiąc jako małżeństwo, uzupełniamy się w tym zakresie. Ja zjadałem zupę albo sos i mięso, a Beata jarzyny :-D
Jedliśmy też inne potrawy, np. tajskie sajgonki.



Ale to niestety nędzna podróba tego co można zjeść w krakowskich wietnamskich restauracjach – mało farszu, dużo ciasta.
Był też ryż z różnymi dodatkami, tu np. podawany w skorupie ananasa



Natomiast moim ulubionym daniem na gorąco (zaraz po zupie), okazały się kwadrciki z kalmarów panierowane i smażone w głębokim tłuszczu



Być może smakowały mi dlatego, że to zestawienie polskiego smaku (kotlety) z tajskim (kalmary). Już kupiłem mrożone kalmary, spróbuję to przyrządzić w domu.
Jedliśmy również mielone z krewetek. Też super.



Słodycze, prawdę mówiąc mają tu nijakie, głównie europejskie. Praktycznie nie jedzą wędlin, może poza parówkami. Jedyna swoista, tajska wędlina jaką tu znalazłem, okazała się dość dziwna.



Była tylko w wersji paczkowanej (chociaż dość różnorodna), po angielsku opisana jako „fermented sausage”, w smaku kwaśna i pieprzna.



Ale były też jajka leżakowane w jakiejś zaprawie. Tak wyglądają po obraniu ze skorupki:



A tak po przekrojeniu



W smaku słodkie.
Jutro napiszę o jedzeniu ulicznym.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2018-04-27, 19:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4172
Wysłany: 2018-03-05, 20:40   

Pisz dalej, już mi ślinka cieknie.

TomaszK napisał/a:
Słodycze, prawdę mówiąc mają tu nijakie, głównie europejskie.


Oj nie, mają zarombiste biszkopty. Ale my je jedliśmy na bazarze "jedzeniowym".
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8883
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-03-05, 20:40   

No Tomaszku!
To się nazywa wyprawa kulinarna!!!
Wspaniale :-)

Chociaż nie wiem, czy ja cokolwiek bym z tego zjadła ...
No, może te jajka :-D
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5645
Wysłany: 2018-03-05, 20:44   

Yvonne napisał/a:
Chociaż nie wiem, czy ja cokolwiek bym z tego zjadła ...

Myślę, że by Ci jednak smakowało. Tą tajską zupę (dla chętnych nawet w wersji wegetariańskiej) możemy z Beatą przyrządzić na zlocie, z ryżem, jako danie jednogarnkowe
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-05, 21:59   

Yvonne napisał/a:

Chociaż nie wiem, czy ja cokolwiek bym z tego zjadła ...

Ja bym z tego zjadł prawie wszystko.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 11358
Wysłany: 2018-03-06, 08:54   

Pierwszy zestaw dań czyli zupy bardzo mnie zaciekawiły. Natomiast te krewetki, kalmary i inne wynalazki to :563:

TomaszK napisał/a:

Myślę, że by Ci jednak smakowało. Tą tajską zupę (dla chętnych nawet w wersji wegetariańskiej) możemy z Beatą przyrządzić na zlocie, z ryżem, jako danie jednogarnkowe

Ja się piszę na to danie. :-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-06, 12:49   

Czesio1 napisał/a:
Pierwszy zestaw dań czyli zupy bardzo mnie zaciekawiły. Natomiast te krewetki, kalmary i inne wynalazki to :563:

TomaszK napisał/a:

Myślę, że by Ci jednak smakowało. Tą tajską zupę (dla chętnych nawet w wersji wegetariańskiej) możemy z Beatą przyrządzić na zlocie, z ryżem, jako danie jednogarnkowe

Ja się piszę na to danie. :-)

Ja również z wielką chęcią.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5645
Wysłany: 2018-03-06, 21:36   

Specyfiką Tajlandii (i podobno jeszcze Filipin), jest jedzenie uliczne, czyli swoiste fast foody, ale oferujące bardzo urozmaicone jedzenie. Możemy tu zjeść nie tylko hamburgery i Hot dogi czy ich azjatyckie odpowiedniki, ale normalne obiady. Podobno spora część mieszkańców Tajlandii, nie gotuje jedzenia w domach, ale kupuje gorące posiłki na ulicy. Rzeczywiście kuchnie uliczne widzieliśmy, nie tylko w dużych miastach, ale także w wioskach.
Tak wygląda typowy uliczny stragan kulinarny




Je się z ręki




W plastikowych tackach



Albo w porządniejszych naczyniach, tu np. zupa sporządzona na łódce




W restauracji bym pewnie tego nie zjadł, ale przygotowane na łodzi i zjedzone na ulicy, smakuje genialnie.
Potrawy są przygotowywane w ruchomych kramach, które dysponują różnymi rodzajami obróbki termicznej:
Gotowanie:





Grillowanie:




Smażenie:



Smażenie w woku:





Smażone w głębokim tłuszczu:




Składniki jedzenia wybiera się na miejscu:
Skorupiaki:



Małże i ślimaki:



Kalmary i inne owoce morza:



Ale także bardziej europejskie składniki, np. ryby



Drób (tu kaczki) :



Wieprzowina:



Ogony świńskie:



Albo skwarki:



Nieodzowną częścią tajskiego jedzenia, jest ryż:

[url=https://postimg.cc/image/ngv802lob/]

[/url]

Albo makaron:



Sosy:



Oraz warzywa, których nie fotografowałem, ponieważ ich nie jadam.
Na ulicy można też zjeść inne fast foody, nie tylko całe obiady, a więc

np. drobiowe ostatki (końcówki skrzydełek, żołądki i kuperki):



Kurze łapki (tego nie jadłem):



Pierożki smażone w głębokim tłuszczu, a z jajkiem na twardo, farszem z kurczaka albo krewetkami



Skrzypłocze (to taka żywa skamieniałość), a w właściwie ich ikra, ale podawana w skorupie skrzypłocza




I na koniec ulubione przez Czesia robaki (chociaż on nie lubi nawet krewetek):







Tak naprawdę, to nikt tu tego paskudztwa nie jada, przygotowywane jest tylko dla turystów, takich jak ja. Ale skosztowałem np. smażonego węża



…i szarańczy



Wszystko smakuje jak suche skwarki, może z wyjątkiem larw jedwabnika. Może dlatego, że larwy jedwabnika to zwierzę hodowlane, tuczone porządnym pokarmem, podczas gdy wszystkie pozostałe zwierzęta to dziczyzna, żywiąca się byle czym.

Jutro napiszę o egzotycznych owocach.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2018-04-27, 19:46, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Hertel
Żądny przygód


Dołączył: 30 Sty 2017
Posty: 737
Wysłany: 2018-03-06, 21:58   

Uwielbiam takie relacje :-) :-) :-) Lajk, lajk, lajk! (jak to się teraz mówi) :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4172
Wysłany: 2018-03-06, 22:27   

No TomaszKu piękna relacja. Właściwie można już napisać "Kulinarny poradnik TomaszaK - co można zjeść w Tajlandii" :564:
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-06, 22:44   

Ale CZAD! Głodny się zrobiłem! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Eksplorator63
Przygodomaniak



Wiek: 55
Dołączył: 16 Maj 2016
Posty: 1314
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-03-07, 08:23   

Tomaszku super relacja :564:
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-07, 10:00   

Robaczki palce lizać! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 39
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 1975
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2018-03-07, 10:18   

Tomaszku, co jak co ale tych wielkich karaluchów to bym nie zjadł. Próbowałeś je?
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-07, 10:27   

Barabasz napisał/a:
Tomaszku, co jak co ale tych wielkich karaluchów to bym nie zjadł. Próbowałeś je?

A czemu? To tylko kwestia psychiki. Ja w Chorwacji spróbowałem prawie wszsytkiego co było dostępne z owoców morza i wszystko bardzo mi smakowało, no może z wyjatkiem ośmiornic, które były trochę gumowate.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Mysikrólik
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 42
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 2625
Wysłany: 2018-03-07, 10:45   

Jak wybuchnie atomówka i jakoś uda nam się przeżyć, to za takiego karalucha to będziemy się zabijać.

Oglądanie tej relacji na głodnego to katorga.
Nie ma rzeczy której bym nie spróbował.

P.S.
Pytałeś o homara. Ostatnio widziałem w Biedronce :-D
_________________
 
 
grim_reaper
Głodny przygód



Wiek: 42
Dołączył: 27 Cze 2017
Posty: 378
Wysłany: 2018-03-07, 11:51   

Widzę, że proteiny się pojawiły. :-D
Nie ma jak dobrze przysmażony insekt.
Kuchnia podpatrzona, wiec liczę na jakiś ciekawy przepis.

Zazdroszczę takiego jadła oraz wyprawy (w sensie pozytywnym oczywiście) ;-)
_________________
„Przygoda warta jest każdego trudu.”
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5645
Wysłany: 2018-03-07, 14:08   

Barabasz napisał/a:
Tomaszku, co jak co ale tych wielkich karaluchów to bym nie zjadł. Próbowałeś je?

Jadłem tylko węża, szarańczę i larwy jedwabnika. Wyszedłem z założenia że reszta robaków smakuje tak samo
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-07, 14:12   

Cytat:
Jadłem tylko węża, szarańczę i larwy jedwabnika.

Tylko...
:509:
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Eksplorator63
Przygodomaniak



Wiek: 55
Dołączył: 16 Maj 2016
Posty: 1314
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-03-07, 15:26   

johny napisał/a:
Cytat:
Jadłem tylko węża, szarańczę i larwy jedwabnika.

Tylko...
:509:

:564:
_________________
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8883
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-03-07, 17:15   

TomaszK napisał/a:
Ale skosztowałem np. smażonego węża


To jest żart, mam nadzieję? :027:
Bo jeśli nie, to jestem w lekkim szoku :-D

Ale powiem wprost - tak ciekawej i obszernej kulinarnej relacji z wyprawy to chyba jeszcze na forum nie było! :564:
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-07, 19:53   

Yvonne napisał/a:
Bo jeśli nie, to jestem w lekkim szoku

A czemu? :027:
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 11358
Wysłany: 2018-03-07, 21:00   

TomaszK napisał/a:

I na koniec ulubione przez Czesia robaki (chociaż on nie lubi nawet krewetek):

Wziąłeś sobie trochę na wynos TomaszKu? :027:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5645
Wysłany: 2018-03-08, 21:47   

Czesio1 napisał/a:
Wziąłeś sobie trochę na wynos TomaszKu? :027:

Kupiłem suszone krewetki. Chociaż wątpię, żeby doczekały do zlotu.
_________________
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5645
Wysłany: 2018-03-08, 22:11   

Dzisiaj będzie o egzotycznych owocach.
Jakkolwiek jarzyny zjadam tylko wtedy, kiedy nie wypada ich zostawić na talerzu, to owoce jem chętnie, zwłaszcza te soczyste. Lubię wypróbowywać owoce egzotyczne i kupuję je jak tylko pokażą się w sprzedaży w Polsce. Tak skosztowałem mango, marakuji, orzecha kokosowego, pitahaja, kumkwatu, papaji, granatu, ananasa i paru innych.



Te powyższe, pozwolę sobie pominąć, ale i tak w Tajlandii skosztowałem wielu nowych owoców .
Młody orzech kokosowy



Prawdopodobnie teraz jest na nie sezon. Nawiasem mówiąc, kiedy jechaliśmy autobusem przez Tajlandię, mijaliśmy całe plantacje kokosów, drzew kauczukowych i palmy oleistej, posadzone podobno w miejsce wyciętej w pień puszczy tropikalnej.



Młode orzechy kokosowe spożywa się przez wypicie soku z wnętrza orzecha, podobno to popularny, orzeźwiający napój.



Pije się przez rurkę. Mnie to średnio smakowało ale musiałem przecież zaliczyć.

Kolejnym obowiązkowym owocem był durian. Śmierdzi paskudnie (coś jakby zepsuta cebula), nie wolno przynosić ich do hotelu pod karą grzywny. Skosztowaliśmy i przekonaliśmy się, że smakuje podobnie.




Tym niemniej, nasi znajomi z wycieczki stwierdzili, że pili napój z duriana i jedli lody, i było to całkiem dobre.

A to jest mangostan



Od dzieciństwa znałem ten owoc z Wielkiej Encykolpedii Powszechnej PWN, ale dopiero teraz mogłem go skosztować.



Wielkości mandarynki, z grubą skórzastą skórą, ale biały miąższ bardzo soczysty, słodko-kwaskowaty. Znaleźliśmy nawet mangostanowe wino



Jednym z największym owoców, podobnym do duriana, ale bez zapachu, jest jackfruit



Tu Beata pokazuje owoc, który wpadł do basenu hotelowego



Bardzo duży jest też owoc drzewa chlebowego, niestety nie jadłem go, sfotografowałem tylko na bazarze. Traktowany jest chyba bardziej jak warzywo.



Langsat, to owoc trochę większy od czereśni, skorupka cienka jak w jajku, a wewnątrz słodki miąższ na kształt liczi.



Podobnie wygląda salak:



Pod cienką, kolczastą skorupką, kryje się soczysty, kwaskowaty miąższ. Podobno te owoce zabierają ze sobą muzułmanie pielgrzymujący do Mekki.



Następny owoc to sapodilla, wielkości śliwki, ale o skórce niejadalnej jak w kiwi. Wnętrze soczyste, o smaku suszonych fig.




Kolejny owoc, to jujuba.



Wielkości śliwki i o podobnej pestce, ale o konsystencji chrupiącego jabłka.
Dalej bergamotka, odmiana pomarańczy, ale wykorzystywana tylko jako aromatyczny dodatek do potraw.



Pomelo są dużo większe niż u nas i bardziej soczyste. Ten owoc często jedliśmy, bo był sprzedawany obrany i podzielony na cząstki.



Oskomian (albo karambola), gwiaździsty owoc, dobry do dekoracji drinków.



Na miejscowym bazarze oglądaliśmy też miejscowe warzywa, a kilka z nich nawet kupiliśmy.
Bataty



Surowych batatów wprawdzie nie kupiliśmy, bo mamy je w Polsce, ale są tam świetne chipsy z batatów.

Bambus:




Zielony pieprz (zrobimy z niego sos pieprzowy z białym winem):



Galangal, podstawa tutejszej zupy, o której pisałem na wstępie.



A także szereg innych warzyw, których nazw nie udało mi się ustalić:







Te ostatnie nawet kupiliśmy nie znając nazwy, bo Beacie smakowały pokrojone w ćwiartki w tajskiej zupie.
Kupiliśmy też gotową porcję warzyw, coś jak u nas „jarzyny do rosołu”, tyle, że tu jest galangal, trawa cytrynowa, papryczka, listek kafiru (cokolwiek to jest) i limonka.



Obok dla porównania porcja rosołowa z naszego sklepu osiedlowego.

Jutro napiszę o kilku niekulinarnych wspomnieniach z wyprawy do Tajlandii.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2018-04-27, 19:47, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4172
Wysłany: 2018-03-08, 22:16   

TomaszK napisał/a:
Tym niemniej, nasi znajomi z wycieczki stwierdzili, że pili napój z duriana i jedli lody, i było to całkiem dobre.


Piłem koktajl z duriana i jadłem cukierki. I jedno i drugie fatalne w smaku.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 39
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 1975
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2018-03-08, 22:53   

Suszonym Durianem o ile dobrze pamiętam częstowała nas chyba Brunhilda na zlocie w Brześciu Kujawskim.
_________________
 
 
GrzegorzCh
Uwielbia przygody



Dołączył: 17 Sty 2014
Posty: 146
Skąd: Wrocław / Pęgów
Wysłany: 2018-03-09, 21:02   

Coś pięknego. Niesamowita jest ta różnorodność owoców, zresztą warzyw też...
_________________
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5645
Wysłany: 2018-03-09, 22:27   

I na zakończenie, niekulinarne wspomnienia z Tajlandii.
Niewiele jeżdżę po egzotycznych krajach, a Tajlandię wybraliśmy z uwagi na niskie ceny w biurach turystycznych (tylko tak podróżujemy), cywilizowany kraj, no i jednak tę swoistą kuchnię. Dominującym punktem naszej wycieczki, były świątynie i pałace królewskie:





… i ich ruiny:




W tych ostatnich można było spotkać małpy



Ta tutaj, zaatakowała mnie zaraz po zrobieniu tego zdjęcia



A ta figura, którą początkowo wziąłem za jakiegoś chińskiego władcę, okazała się być XVIII-wieczną karykaturą Europejczyka, wykutą w kamieniu



Jednym z przyjemniejszych punktów wycieczki do Tajlandii, okazała się jazda na słoniach




Jak słoń zaczął iść po schodach w dół do rzeki, to bałem się, że razem z nami przekopyrtnie się do przodu przez głowę.

Innym super punktem wycieczki, była wyprawa do nieprawdopodobnej jaskini. Najpierw łodzią motorową trzeba było przedostać się na skalistą wyspę



… o plaży porośniętej palmami



Potem trzeba się wspiąć prawie na szczyt wyspy, przy różnicy poziomów kilkuset metrów



Przy temperaturze powietrza 35 stopni i wilgotności przekraczającej 80%, jest to nie lada przedsięwzięcie. Byłem mokry już na początku wspinaczki, ale warto było. W okolicach szczytu zaczynają się głębokie szczeliny skalne



… przechodzące w ogromną jaskinię



Aż wreszcie gdzieś w głębi góry otwiera się nieziemski widok




Strop jaskini zapadł się setki tysięcy lat temu i powstała ogromna, oświetlona słońcem studnia, w której kilkaset lat temu wybudowano małą świątynię.

Innym wspaniałym punktem wycieczki, był rejs na wyspy Phi Phi



Wyspy Phi Phi, to skały wystające z morza, o pionowych ścianach, z urokliwymi plażami w zatoczkach i jaskiniami




To jaskinia piratów



Współcześnie okupowana przez poszukiwaczy jaskółczych gniazd. Zbierają gniazda salangan, ptaków lepiących je ze śliny, będące lokalnym przysmakiem.



Tak naprawdę podobno są bez smaku, taka galaretka, ale ceny jakie osiągają są wielokrotnie wyższego od każdego innego jedzenia jakie tu zaprezentowałem. Podobno nawet opłaca się zakładać hodowle salangan, które lepią te gniazda w specjalnie wybudowanych budynkach udających jaskinie.

Na tej plaży był kręcony jakiś film z Leonardem di Caprio




Częścią zwiedzania wysp było nurkowanie na rafie koralowej



Niestety nie mam aparatu fotograficznego do podwodnych zdjęć, ale widoki były mniej więcej takie



I na zakończenie, kąpiel w wodospadzie. Najpierw wędrówka w góry, w jednym z tutejszych parków narodowych, wzdłuż górskiego potoku



Nagle ni stąd, ni z owąd, pojawiają się ludzie w kostiumach kąpielowych



… aż wreszcie ukazuje się wodospad



Inaczej niż Tatrzańskim Parku Narodowym, kąpiel jest dozwolona, a nawet zalecana. Takich wodospadów jest na tym potoku siedem, najwyższy 700m wyżej. My poprzestaliśmy na najniższym, tam w głębi kąpie się moja żona



Zachęcamy z Beatą do podróży w tamte strony. To co prawda drożej niż podróż do któregoś z krajów europejskich, ale za to tanio, jak na podróż na drugi koniec świata.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2018-04-27, 19:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8479
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-09, 22:34   

Wspaniałe zdjęcia, wspaniała wycieczka! Pozazdrościć!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.7 sekundy. Zapytań do SQL: 18